/NDIGCZAS006826_1910_006_0001_1399693.djvu

			Rok III.	Warszawa,	15	marca	1910	r.	Ksó.
Przegląd muzyczny
Dr. ADOLF CHYBIŃSKI.
Ze studjów nad polską muzyką wokalną
wielogłosową w XVI stuleciu.
Powodem do napisania tych szkiców jest szereg niedokładnych i wadliwych spo¬
strzeżeń i poglądów, jakie zauważyłem przy rewizji mej pracy p. t. „Stosunek muzyki
polskiej do zachodniej w XV i XVI wieku“ (1909). Praca ta powstała w warunkach nie¬
dogodnych, z których najdotkliwszym był brak większej ilości materjału muzycznego i hi¬
storycznego. Jednakże była ona pierwszą próbą zastanowienia się nad stosunkiem na¬
szej muzyki do zachodniej i nad tem, jak nasi ówczes'ni twórcy reagowali na liczne prądy,
które na Zachodzie towarzyszyły rozwojowi muzyki. Od błędów nie ustrzegli się i naj¬
wybitniejsi uczeni; dość wymienić premjera dzisiejszej wiedzy muzycznej, prof. d-ra Hu¬
gona Riemanna. Błędy ich polegały na przeoczeniu, na niedokładności, na omyłkach —
nigdy na braku	wiedzy. Wielcy matematycy popełniali w	swych obliczeniach błędy, któ¬
re w przystępie	złośliwości możnaby sprowadzić do ignorancji praw	dodawania,	odejmo¬
wania, mnożenia i dzielenia. Czyż np. historja badań nad rkps. królodworskim nie jest
monumentalnym	pomnikiem naukowej tragikomedji?
W tych	szkicach pragnę swe poprzednie badania	pogłębić,	rozszerzyć	i powię-i
kszyć nowemi odkryciami treści historycznej, dawne zaś błędne poglądy usunąć. Ograni¬
czę się tylko do epoki [550—1580, jako tej, która jest typową pod względem przenikania
się dawnych i nowych kierunków; nazwijmy ją epoką eklektyzmu. Głównym jej rysem jest
opanowanie techniki motetowej, ugruntowanej przez drugą, udoskonalonej zaś w szcze¬
gółach przez trzecią szkołę niederłandzką, która mniej więcej od r. 1540 lub bezpośre¬
dnio zaraz przed nim rozpoczęła w Polsce blisko półwiekowe panowanie, zauzurpowane
stosunkowo dość nagle i stanowczo przez wpływy włoskie, jakie się przedtem pojawiały
tylko sporadycznie, lecz między r. 1570 i 1580 wystąpiły silnie bądź pod flagą rzymską, bądź
też wenecką, bądź wreszcie pod obydwoma, czego dowodem jest kilka rękopiśmiennych za¬
bytków, powstałych przed r. 1600 i po nim, oraz Mikołaj Zieleński (1611), nie licząc
dzieł Jana Polaka (Hans Pohle, Johannes Polonus), o którym trudno stanowczo twier¬
dzić, że należy do naszej muzyki. Dalszą cechą tej epoki jest szczególny kult dla pieśni
4-głosowej z tekstem polskim. Zapewne istnieją jeszcze inne charakterystyczne objawy
lecz dotychczasowe źródła w zakresie wokalnej wielogłosowej muzyki nic nam o nich nie’
mówią.
Przedmiotem tych studjów jest twórczość Wacława z Szamotuł ("j" 1572), Marcina
Pałigoniusa, Tomasza z Szadka i Marcina ze Lwowa (f 1580).
Ponieważ ta epoka byłaby niezrozumiałą, gdybyśmy nie przedstawili związku
z poprzednią, przeto musimy choć w kilkunastu zdaniach dać charakterystykę twórczości
muzycznej polskiej między r. 1500 i 1550.
1
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0002_1399694.djvu

			Sebastyan z Felsztyna rozpoczyna polską twórczość muzyczną XVI stulecia.
Prawdopodobnie nie był to jedyny ówczesny kompozytor polski, ale dotychczasowa zna
jomość źródeł nie mówi nam nic o istnieniu innego kompozytora wzgl. innych kompo¬
zycji. Sebastjan, o którym nie można twierdzić z braku dokumentów, że uczył teorji
muzyki na uniwersytecie krakowskim—„Acta rectoralia“ i „Liber diligentiarum“ świadczą
przeciw dotychczasowym mniemaniom—żył w czasie, gdy ję,den z najwybitniejszych nie¬
mieckich kompozytorów ówczesnych, Henryk Finek ("¡‘ 1527), rozwijał swą muzyczną dzia¬
łalność na dworze królewskim w Krakowie. Wpływy Fincka, jako najwybitniejszej oso
bistości w polskiem życiu muzycznem z końca XV i z pocz. XVI stulecia były silne,
czego dowodzi stylistyczne podobieństwo utworów Sebastjana z utworami niemieckiego
mistrza. Sebastjan nie był wybitną indywidualnością, ale znaczenie jego polega na tem,
że przejął się niederlandzką szkołą Okeghema et cons., której zasady poznał prawdo¬
podobnie z drugiej ręki, t. j. przez dzieła H. Fincka lub też wogóle przez niemieckich
kompozytorów (Stoltzer, Mahu et cons.), którzy właśnie w zniemczonym ówczas Krakowie
łatwo zdobyli sobie wzięcie i popularność. Zachowały się tylko 3 kompozycje Sebastjana,
z których niewszystkie dowodzą wielkiej erudycji i wielkiego talentu, lecz są ważne dla
historycznego związku z następną epoką i z muzyką polską ok. r. 1540 z tego powodu,
że u Sebastjana, który podobnie jak Finek i niemieccy mistrze zwracał szczególną uwagę
na kompozycje hymnów i tekstów nieliturgicznych, nie znajdziemy ścisłych ani nawet
swobodnych imitacji, o których użyciu ówczesna i starsza szkoła niederlandzka przesa¬
dzała się, produkując najwyrafinowańsze szykany faktury kanonicznej, pojawiającej się u nas
meteorycznie w kompozycjach Mikołaja z Radomia (ca 1430), który znał już tajemnice
augmentacji i diminucji.
Mniej przez rozpowszechnienie kopji, więcej przez pośrednictwo weneckich i nie¬
mieckich druków muzycznych zapoznano się u nas z ówczesną produkcją niederlandzką,
do czego przyczyniły się studja Polaków w Wiedniu, Pradze, Włoszech, Lipsku, Ingolstadt
i Francji; w tych miastach i krajach muzyka figuralna była przedmiotem szczególnego
kultu i opieki dworu, kleru i mieszczaństwa oraz sfer uniwersyteckich. Napływ druków
muzycznych obcych do nas, zwłaszcza do środowiska muzyki ówczesnej w Polsce t. j. do
Krakowa, jest stwierdzony poszukiwaniami w archiwach. Niemałą rolę grają także ma-
trymonjalne i polityczne stosunki dworu polskiego z austriackim, czeskim, węgierskim i
włoskimi, oraz napływ obcych muzyków i nauczycieli teorji muzycznej. W takich warun¬
kach istniała zupełna możność przeszczepienia obcych myśli i obcej praktyki muzycznej
do nas Była to reguła, obowiązująca całą Europę. Nie uchyliły się od niej na¬
wet najbardziej oddalone kraje, jak Skandynawja (przy końcu XVI wieku także Rosja).
To, co było najbardziej charakterystycznem zjawiskiem sztuki Okeghema i jego
następców, t. j. wprowadzenie ścisłej imitacyjnej faktury kontrapunktycznej, nastąpiło
w Polsce zapewne jeszcze za życia Sebastjana z Felsztyna. Gdyby polskie podręczniki
teorji mensuralnej zawierały, podobnie jak większa część obcych, rozdziały „de contra-
puncto", moglibyśmy oznaczyć dokładniej wzgl. w przybliżeniu jeden z dziesiątków lat
pierwszej połowy XVI stulecia. Narazie stwierdzić możemy, iż już między r. 1530 i
1540 była u nas faktura imitacyjna w użyciu; jej zaś prymitywne początki sięgają nieza¬
wodnie roku 1510, w którym druki Ottaviana dei Petrucci mogły być u nas znane, choćby
w drodze handlowych stosunków z Włochami, szczególnie zaś z Wenecją. Są to jednak
tylko przypuszczenia, oparte na udowodnionych dokumentami faktach ogólno kulturalnej
natury. Dalsze badania wykażą niewątpliwie bardziej realne dowody.'^ Dość, że około
roku 1540 wybitniejsi muzycy polscy władali już wzorowo i nienagannie kontrapunktyczną
techniką według niederlandzkiej maniery. Czy ona była zaszczepioną przez Włochów,
czy Niemców, czy Francuzów—to jest rzeczą obojętną. W każdym razie niederlandczycy
nie byli znani tylko powierzchownie.
Pierwszym historycznie stwierdzonym dowodem tego jest „tabulatura Jana z Lu¬
blina, 1540“ (spisana międy r. 1638 i 1548), zawierająca parafrazy i oryginalne kompozycje
monogramisty N. C. wzgl. N. Ch. Przypuszczenie—nie mówię iż twierdzenie—jakoby to
był Mikołaj Gomółka (urodzony wszak w r. 1539) lub „Nicolaus Cracoviensis“ jest mylne.
Ten ostatni podpisywał się zawsze „Nicolaus Crac.“, nigdy N. C., który w tabulaturze
jest nazwany także N. Ch. Także wytłumaczenie tego monogramu słowami „Nicolaus
Crasnicensis“ nie oparte na żadnych argumentach i pozorach musi odpaść, albowiem
wszelkie „Cathalogi defunctorum“ i t, p., dotyczące zakonu Kanoników regularnych szcze¬
gólnie Kraśnickich w Polsce, nie zawierają żadnego nazwiska wzgl. imienia „Nicolaus",
przy którem byłoby zaznaczone, iż był „musicus“ lub „organista“, jak to przy innych na-
2
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0003_1399694.djvu

			zwiskach i imionach kraśnickich organistów i muzyków zawsze spotykamy. Należy zatem
ze względu na bliższe wyjaśnienie monogramu N. C. zauważyć, iż działał w Krakowie orga¬
nista zamkowy zwany „Nicolaus Cracovita“, wspomniany w „Elenchus omnium percepto-
rum et expositorum et proventibus Sacelli Regii Rorantistarum ab Ao. 1543 ad Annum 1631“
(fol. 24 r. [r. 1548]): „Item in die anuntiationis Mariae Nicolao organista et festo Sanctae
Barbarae missam Rorate in organa tangenti dedi grossos 12“ [r. 1553]). Nie znam kom¬
pozycji Mikołaja z Krakowa („Cracovita“), więc nie mogę stwierdzić, o ile N. C. wyka¬
zuje dawniejsze lub nowsze pierwiastki stylu muzycznego i technicznej faktury, właściwej
jego dziełom. Z załączonej przez p. A. Polińskiego w „Dziejach muzyki polskiej“ (str.
101 ) podobiznie pisma muzycznego z tabulatury, zawierającej utwory Mikołaja z Krako¬
wa (i N. Z.) i znajdującej się w posiadaniu p. Polińskiego, wnosić można, że współcze¬
sność obydwu muzyków, t. j. N. Ch. i N. Crac. jest prawdopodobna, przyczem zwrócić
należy uwagę na kwestję bardzo ważną, czy N. Crac. występuje w niej i jako kompozy¬
tor i jako transkryptor-kolorysta, czy też wyłącznie w roli kompozytora. N. Ch. bowiem
odgrywa w tabulaturze Jana z Lublina obydwie role. — Dość, że stwierdzić możemy, iż
ok. r. 1530—1540 opanowano u nas już fakturę imitacyjno-kanoniczną Niederlandczyków,
jak tego dowodzą kompozycje monogramisty N. Ch., i że błędnem jest moje zdanie, wy¬
powiedziane w wyżej wymienionej mej pracy (str. 34), że znaczenie Wacława z Szamo¬
tuł „polega na wprowadzeniu ścisłego stylu imitacyjnego do muzyki polskiej“, ponieważ
znajdziemy na 10 lat przed wystąpieniem Wacława dowody opanowania tegoż stylu przez
monogramistę N. Ch. i prawdopodobnie N. Cracoviensis. (Błąd ten wyniknął oczywiście
tylko z powodu braku większej ilości materjału muzycznego z przed r. 1550; już w mej
drugiej pracy p. t. „Ueber die mehrstimmige polnische Musik des XVI Jahrhunderts“
w „Riemann-Festschrift“ [Lipsk 1909] str. 344 błąd ten usunąłem).
Równocześnie lub nie o wiele później niż N. Ch. i N. Cracovita tworzył Krzy¬
sztof Borek, chronologicznie drugi przełożony kollegjum rorantystów, zmarły prawdo¬
podobnie w r. 1572. W „Elenchu“ rorantystów nazwisko jego ani razu nie figuruje; je¬
dnakże do niego odnosi się notatka w tymże dokumencie (fol. 79v): „...quia praeter hanc,
nulla alia pecunia sabinique et eadem omnia necessaria tam domus quam sacelli [odnosi
się to do kaplicy zygmuntowskiej] providebamus [sc. nos praebendarii] post mortem prae-
positi vacante praepositura 1573“. Z kompozycji Borka posiada archiwum kapituły nastę¬
pujące: „Kirie Christe, Christe elejson“, „Kyrie elejson“ (5 vocum) i „Te deum laudamus“
(5 vocum) Niestety obecny stan zbiorów wawelskich, spustoszonych przez nieznanych bli¬
żej amatorów, dotyczy i utworów Borka; są one bowiem niekompletne, gdyż niema teno¬
rowej księgi. Czy dwa pierwsze dzieła Borka należą do siebie, tego nie można ozna¬
czyć; msza na temat „Te Deum“ jest całością odrębną. Zatem wobec braku części kom¬
pozycji Borka, nie można sądzić o jego kompozycjach*). Ks. Surzyński stwierdza, że „styl
utworów Borka jest twardy, modulacje w nich czasem zbyt ostre“ i że kompozytor „trzy¬
ma się zbyt niewolniczo melodji gregorjańskiej w tenorze". Wszystko to są cechy wspól¬
ne także utworom Sebastjana z Felsztyna; możliwem jest, że Borek był jego uczniem.
W każdym razie monogramista N. Ch. oznacza już pewien postęp, choć i u niego znaj¬
dziemy w tenorze wierne reprodukcje kantyku gregorjańskiego, który u Borka, Sebastjana
z Felsztyna i poczęści u N. Ch. jest podany w nutach równych. Po r. 1550 było to
w zachodniej muzyce tylko sporadycznem zjawiskiem. Czy u Borka zachodzą imitacje—
tego nie wiemy; ale że niederlandzcy kompozytorowie stale wprowadzali do mszy imi¬
tacje, gdy tymczasem w motetach nie zawsze posługiwali się kanoniczną fakturą, przeto
można przypuścić, że i u Borka imitacje zachodzą.	„_-j
Marcin Paligonjus (może Palingonius?) jest znany dotychczas z jednego i jedy¬
nego dzieła, t. j. „Rorate“ (5 vocum). Nie analizowano i nie pisano o nim prawie nic
prócz pochwał, zaczerpniętych z „Hecatontas" Starowolskiego, Nie jest pewnem, kiedy
żył; przy utworze Paligonjusa brak nawet daty, któraby nam służyła za .terminus ad
quem“. Jeden rękopis (z siedemdziesiątych lat XVI wieku) zawiera tyłko „cantus“,
„altus“ i „bassus“ utworu Paligonjusa; inny zaś, kompletny, pochodzi z XVII stulecia
i posiada dodany bas instrumentalny, identyczny z basem wokalnym. Nie sądzę abym się
*) Ks. Surzyński stwierdza w „Monumenta'1 1 (VI) brak piątego głosu.
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0004_1399695.djvu

			—~y(y~—ir^ñXi—-''jv—
pomylił, jeśli oznaczę połowę XVI wieku jako czas twórczości Paligonjusa; w każdym
razie nie widzę powodu przenosić czasu powstania „Rorate“ poza r. 1560, a to głównie
ze względu na ^charakter tenoru, podającego melodję gregorjańską w równych długich nu¬
tach i równie niewolnicze trzymanie się kantyku, jak u Sebastjana lub Borka, oraz z po¬
wodu wyraźnych cech konserwatywnych. Wprawdzie Wacław z Szamotuł, rozpoczynający
swą twórczość najwcześniej w r. 1548 lub 49 że w r. 1550 już tworzył, na to mamy zu¬
pełnie pewne dowody, o których poniżej—buduje melodję w tenorze na równych nutach,
lecz czyni to tylko w pieśniach, wzorowanych na njemieckich, zawierających i po r. 1550
równe nuty w tenorze; natomiast w swych motetach nie posługuje się Wacław tą konser¬
watywną manierą.	(D.	c.	n.).
Dr. ADOLF CHYBIŃSKI.
Z poszukiwań historyozno-muzycztiych w klasztorach
krakowskich.
(Dokończenie).
Wiek XVIII.
Księgi ekspensów z tego stulecia były prowadzone dość nieściśle i wykazują
czasem kilkuletnie przerwy. Przypuścić należy, iż niektóre fascykuły zginęły. Ale i te
notatki, które się dochowały, nie posiadają większej historycznej doniosłości.
W „Memoryale“ (str. 322) wspomniany jest jakiś wybitniejszy organista (pod datą
26 listop. 1711): „Martinus Krupecki obyt Anno 1711. Multum huic simuiasse quamvis
atroces Parcas fatemur. Nam tot millia Mortalium ad Stygias deduxere Vndas, peste
grassante Cracoviae illi praesenti blandiebatur; quem postea exsiccato funerum diluuio
absorpsere modestum in Vita, immodicum in pys laboribus Organarium excellentem etiam
fletu emisso censere licuit. Sed mors Musicae fleti nescia rapuit et Capellae Magistrum,
Spiritus artus eius deseruit Anno Aetatis suae 35. Cui sat abunde... ad fistularn Angelo-
rum Chorus forte praecentore camit quem hinc conduxit“.
Gdzieniegdzie znajdziemy tylko po imieniu nazwanych organistów i kantorów1)
wraz z „adstantami“, t. j. najemnymi kapelistami („kapelakami“ — jak mówią wulgarnym
językiem Regestra) i śpiewakami. Ci ostatni byli najmowanymi z innych klasztorów,
przeważnie od 00. Jezuitów i ze Skałki. „Kapela Jezuicka“ była wówczas (już od po¬
łowy XVII stulecia) bardzo renomowana w Krakowie. Ją właśnie najczęściej wynajmowa¬
li 00. Kanonicy z „Bożego Ciała“ (por. „Rachunki z r. 1711 -— 1719“, str. 69). „Skałka
dostarczała przeważnie skrzypków (ibid , str. 48), którzy prócz wynagrodzenia otrzymywa¬
li także pewną kwotę „na struny“ (ibid., 48). Przypuścić jednak należy z pewnych wzmia¬
nek (np. „kantorowi“ na stronę [sic!] do wioli... 2 fi.“, ibid. 58), że klasztor posiadał
stałych kilku instrumentalistów, którą to „kapelę“ kompletowano podczas uroczystych świąt
„zaciągnionymi skrzypkami i muzykami“. Jak w poprzedniem stuleciu tak i w tem obcho¬
dzono ze szczególną uroczystością przedtem wspomniane dni oraz święta Beati Nostri
(t. j. błog. Stanisława Kaźmierczyka) i św. Wawrzyńca. Notatki, dotyczące naprawy orga¬
nów i pozytywu, są rzadkie i nie zawierają nic szczególnego.
*) Organista i kantor otrzymywali od klasztoru nie tylko pensję, lecz i ubranie i t. p. Nadto
przy większem zatrudnieniu podczas uroczystości oraz za śpiewanie litanji, passji i t. p. pobierali t. zw.
rekordę lub konsolację. Organista pobierał 15 fi. miesięcznej pensji. Nadto każdemu nowemu orga¬
niście dawano na wstępie pro gratiali kilka złotych.
4
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0005_1399695.djvu

			Jak we wszystkich klasztorach i kościołach krakowskich, tak i w klasztorze wzgl.
kościele Bożego Ciała po rozbiorze Polski nastał upadek kultu muzyki, który trwa w za¬
sadzie po dzień dzisiejszy.
*
•K	*
Z zabytków muzycznych pozostało bardzo niewiele. Nie ulega wątpliwości, że
manuskrypty i druki muzyczne pozostawały dawniej pod „opieką“ kantorów i organistów —
i nie należały ściśle do klasztornej bibljoteki. Po śmierci kantora wzgl. organisty dosta¬
wały się w ręce obce —zapewne innych muzyków. W „rachunkach“ klasztornych—a do¬
tyczy to wszystkich wogóle klasztorów i kościołów — znajdziemy w rubrykach distribuía
lub expensa wzmianki o kupnie i oprawie ksiąg liturgicznych (mszałów, antyfonarzy, gra-
duałów i t. p.), o zakupieniu utworów wielogłosowych lub o kopjowaniu tychże niema
żadnej notatki. Przypuścić więc należy, że zwłaszcza kopjowanie utworów chórowych by¬
ło obowiązkiem kantora lub organisty.
Kto zwiedzał bibljoteki klasztorne, ten wie, że najstarsze zabytki muzyczne znaj¬
dują się zwykle na okładkach rękopisów i druków; są one często bardziej wartościowe,
niż same rękopisy i druki i należy przy monogramach zwrócić na nie bardzo baczną uwa¬
gę, jak się dowiemy z dalszych monografji o muzyce w klasztorach i kościołach. W cen¬
nej i obfitej bibljotece 00. Kanoników nie znalazłem okładek tego rodzaju.
Najstarszym prawdopodobnie zabytkiem muzycznym, pochodzącym z klasztoru Bo¬
żego Ciała, a przynajmniej będącym w użyciu tamże, jest bezimienny traktat
muzyczny z XV wieku (prawdopodobnie napisany między r. 1450 — 1470), znaj¬
dujący się w bibljotece Akademji Umiejętności w Krakowie jako rękopis nr. 1592. Doty¬
czy on t zw accentus ecclesiastici i jest jednym z wielu podręczników śpiewu chóralne¬
go, jakie u nas powstały od XIV stulecia począwszy. Ponieważ traktat ten będzie wy¬
dany, przeto nie rozpisuje się nad jego treścią. W bibljotece klasztoru znajdziemy ró¬
wnież jeden z najpopularniejszych polskich traktatów muzycznych z XVIII wieku, miano¬
wicie Rudimenta Musicae Choralis... Cracoviae Ijój, bardzo rozpowszechniony w bibljo-
tekach naszych klasztorów. Zamiast oryginalnych inkantacji, znajdziemy w egzemplarzach
klasztoru OO. Kanoników wlepione papierowe paski z kantykiem przyjętym w klasztorach
lateraneńskich— zjawisko dość często spotykane. Z XVIII wieku pochodzi druk. któremu
brak początku, gdyż zaczyna się od str. 281. Tytuł jego Instructio ead Cantum Chora¬
łem; zawiera również reguły śpiewu liturgicznego i przykłady na różne toni, wyjęte z kan¬
tyka gregorjańskiego. Wreszcie czwarty rękopiśmienny traktat in 12o, pochodzący z pocz.
XIX stulecia, również dotyczący śpiewu choralnego, liczy 309 stron; od 1—51 strony znaj¬
dują się reguły śpiewu, od str. 51 responsorje, antyfony, lamentacje i t. p.1).
W zakresie muzyki wielogłosowej zachowały się w rękopisach (ko-
pjach) tylko cztery anonimowe Missae de Requiem z drugiej połowy XVIII wieku (tylko
tenor i bas) i VI Quartetti de Mozart (w Es, G, Es, B, D, C; brak „głosu“ dla
I skrzypiec).
O wiele liczniejsze są rękopisy i druki, dotyczące liturgicznego śpiewu.
Oprócz 6 olbrzymiego formatu rękopiśmiennych mszałów, graduałów i antyfonarzy z pier¬
wszej połowy XVI wieku, ozdobionych bardzo cennymi inicjałami i minjaturami, znajdują
się w bibljotece wyłącznie druki, jak missalia i processioualia w liczbie szesnastu z wie¬
ku XVII — XIX, między którymi kilka pięknych druków weneckich, kolońskich i antwer-
pijskich, nadto krakowskich i częstochowskich.
O organach klasztoru kazimierskiego będzie mowa w innej pracy, poświęconej
specjalnie krakowskim organom i organistom od najdawniejszych czasów.
‘) Dla dokładności tylko wspominani o egzemplarzu Handbuch für den Römischen Choralge¬
sang von U. L. Kirnberger, Landshut 1858,
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0006_1399696.djvu

			Współcześni muzycy polscy.
(Ciąg dalszy).
Burzyński Stef ar], ur. 3i sierpnia 1855 r. w Środzie (Ks. Pozn.), kształcił
się w muzyce pod kierunkiem ojca i brata Józefa, potem w szkole muzycznej ra-
tyzbońskiej. Od roku 1880 objął kierownictwo chóru przy Stow. „Stella” w Pozna¬
niu, z chórem tym wykonywał na licznych koncertach utwory wokalne głębszej
treści i szerszego pokroju, wreszcie w roku 1888 powołany został na dyrektora To¬
warzystwa muzycznego w Tarnowie (Galicja) i dyrygienta chóru katedralnego. Obok
licznych kantat, oratorjów, wystawił w Tarnowie opery:	„Halkę“,	„Faworytę“,
„Rycerskość wieśn.“ i inne. Wydał 4 tomy pieśni narodowych w opracowaniu na
chór męski p. t. „Harfiarz“; zbiór pieśni ludowych i narodowych na 1 głos (12 to¬
mów), utwory organowe (wydawnictwo Gebethnera i Wolffa), podręcznik do nauki
śpiewu chóralnego, broszurę o grze organowej, kantaty, pieśni, msze, transkrypcje
orkiestrowe i t. d.
Surzyński J/lieczysław, urodził się 22 grudnia 1866 r. w Środzie (Ks-
Poznańskie). W domu rodziców muzykę uprawiano z zapałem; to też już w la¬
tach dziecinnych, słuchając kwartetów Haydna, Mozarta, Beethovena i innych dzieł
wymienionych mistrzów, ulubionych autorów jego ojca i starszego brata Józefa oraz
stale zbierającego się grona zapalonych kwartecistów, wchłaniał ten tak zdrowy po¬
karm muzyczny z wielkiem zainteresowaniem. Wcześnie pod kierunkiem ojca roz¬
począł uregulowane lekcje fprtepjanowe i organowe, tak że w tym roku swobodnie
akompanjował na organach do produkcji chórowych i orkiestrowych, zdradzając
nadto wiele zdolności improwizatorskich, nie popartych jeszcze wówczas wiedzą te¬
oretyczną. Szkolne, a później gimnazjalne nauki przerwały intensywne zajęcia mu¬
zyczne, przygodnie tylko, szczególnie w czasach wakacyjnych uprawiał pod kierun¬
kiem brata Józefa naukę harmonji i kontrapunktu. Dopiero po kursie gimnazjalnym
rozpoczęły się ureguluwane studja muzyczne w Berlinie—w konserwatorjum Sterna,
gdzie wykładali podówczas: Bussler —kontrapunkt, Radecke — formy i grę partytur oraz
instrumentację, Papendick—fortepjan, Dienel — organy. Po 21/a latach przeniósł się
do Lipska, gdzie w ciągu lat trzech studjował kompozycję u Jadassohna, estetykę
i historję muz. u Oskara Paulai fortepjan u Cocciusa. Celem pogłębienia studjów
muzycznych nad odległą epoką niederlandzką, palestrinowską i chorałową, udał się
po ukończęniu studjów w Lipsku do Ratyzbony, gdzie świetny chór katedralny
znakomicie odtwarza wspaniałe kreacje klasyków doby palestrinowskiej. Nadto pod
kierunkiem Haberla, znanego historyka i Hallera—kompozytora—zapoznał się z cho¬
rałem gregorjańskim, z notacjami mensuralńemi, z nowszą twórczością kościelno-
muzyczną. Występując potem w charakterze wirtuoza na organach w Lipsku, Ber¬
linie, Monachjum, Salzburgu, Wiedniu, Poznaniu, Libawie (jeden z największych
organów na świecie) w tej ostatniej zajmował się w ciągu roku pedagogją muzycz¬
ną, poczem wezwany został do katedry petersburskiej w charakterze dyrygienta
chóru, wogóle celem urzadzenia śpiewów religijnych według przepisów kościelnych.
Po ośmioletniem pobycie w Petersburgu przeniósł się do szkoły muzycznej
w Saratowie, pełniąc przytem obowiązki dyrygienta chóru w tamtejszej katedrze.
W roku 1903 udał się do Kijowa w celu uporządkowania muzyki kościel¬
nej w tamtejszym kościele, w 1904 r. wystąpił jako wirtuoz organowy w Filhar-
monji warszawskiej, poczem zaangażowany został na kierownika chóru tej instytucji.
W rok potem poruczył M. Surzyńskiemu ówczesny dyrektor konserwat-
warsz., Emil Młynarski, kierownictwo wyższego kursu gry organowej wspomnianej
6
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0007_1399696.djvu

			uczelni. Stanowisko to S. dotąd zajmuje, łącząc je z obowiązkami organisty w ar¬
chikatedrze warszawskiej, które pełni od r. 1909 po zmarłym Janie Kałużyńskim.
Z utworów fortepjanowych M. S. kilka wydał Kistner w Lipsku;
liczne kompozycje organowe wydali: Leuckart w Lipsku, Gebethner i Wende w
Warszawie; do szerszych rozmiarów utworów org. należą: sonata, koncert organ,
z orkiestrą, improwizacje, fantazje. Wokalne utwory ukazały się w dodatkach do
gazety „Muzyka kościelna“, w „Harfiarzu“ St. Surzyńskiego, oddzielnie wydano
mszę C-dur na chór mięszany lub męzki z tow. organów i hymn do słów Mickiewi¬
cza o N. M. P. Obecnie pracuje S. nad wielką kantatą na chóry, sola i orkiestrę
p. t. „Hołd Chrystusowi“. W styczniu 1909 r. powołany został S. na kierownika
literackiego gazety muzycznej „Śpiew kościelny".	(C. d. n.).
Nowości wydawnicze.
Na orkiestrę.
— F. Scharwenka. Symfonja brevis,
op. 115. Partytura 15 Mk. Nakład firmy
Breitkopf & Härtel w Lipsku.
= Liszt. Mefisto—Walc. Opracował
na fortepjan i orkiestrę R. Burmester. Par¬
tytura 6 Mk. Nakład Schuberta w Lipsku.
= Sibeljus Jan. Romans C-dur na or¬
kiestrę smyczkową. Partytura 5 Mk. Na¬
kład Breitkopfa w Lipsku.
= Goedicke. Op. 16. Symfonja A-dur.
Wydawnictwo Rosyjskiej spółki nakładowej
w Berlinie.
Chóry z orkiestrą.
= Sgambati. Requiem (Klavierauszug)
nakład Schotta w Moguncji.
= Bruch Max. Osterkantate, op. 81
(chór, solo sopran, orkiestra i organy).
Partytura 30 Mk.Nakład Leuckardta wLipsku.
= Pergolese G. B. „Stabat Mater“
(sopran i alt solo, kwartet smyczkowy i
organy). Podług manuskryptu opracował
i wydał Gustaw Schreck. Nakład Breitkop¬
fa i Härtla w Lipsku. Partytura 6 Mk.
= Mendelssohn Arnold. „Pandora“
(chór męzki, solo i orkiestra). Part. 15 Mk.
Utwory kameralne.
= Bach F. Em. Sonata a II violini e
basso. Rękopis tej sonąty odnaleziony był
w berlińskiej Singakademie. Utwór zaleca
się nie tylko do produkcji koncertowych,
ale i w celach pedagogicznych.
= Kaun Hugo. 2 kwartety smyczko¬
we op. 40 i op. 41. Obie kompozycje
znajdują się w repertuarach zagranicznych
kwartetów. Nakład Schotta w Moguncji.
— Catoire. Kwintet, op. 16. Wydawnic¬
two Rosyjskiej spółki nakładowej w Berlinie.
Utwory na fortepjan.
= Blanc het. Polonez nagrodzony I-szą
nagrodą na konkursie czasopisma muz. „Si¬
gnale“. Nakład Schotta w Moguncji.
= Sgambati. Op. 12. Fogli Volanti
Album (8 utworów), op. 14. Gawotte, op.
18, Prelud, Menuetto i Toccata; op. 23.
Album (6 utworów lirycznych); op. 3i
i 33 dwa nokturny. Wymienione kompo¬
zycje Sgambatiego grywane są często przez
Sauera.
= Moszkowski. Menuet op. 77 nr. 10.
= Skrjabin. Sonata op. 53. Wyda¬
wnictwo Rosyjskiej spółki nakładowej w
Berlinie.
== Goedicke. Sonata D-dur, op. 18.
Wydawnictwo—jak wyżej.
= Catoire. 4 preludja. Wydawnictwo
—jak wyżej.
= Goedicke. 2 preludja, op. 19. Wy¬
dawnictwo—jak wyżej.
= Skrjabin. 3 „Klavierstücke“, op.
52. Wydawnictwo—jak wyżej.
= Medtner. 3 „Nowelle“, op. 17. Wy¬
dawnictwo—jak wyżej.
= Gernsheim. Fantazja f-mol op. 81.
=. Pieper. Studja techniczne, ułatwia¬
jące wykonywanie etiud Chopina.
= Sapellnikoff. Op. r2, „Solitude“.
Klavierstück.
= Ljapunow. Op. 29. Walc (nr. 2) i
op. 3i, mazurek.
Utwory na skrzypce i fortepjan.
= Wieniawski Wilhelmj—(nowe opra¬
cowanie). Op. 19, Dwa mazurki; op. 21,
Polonez A-dur; op. 22, koncert d-mol.
Nakład Schotta w Moguncji.
= Sinding-Burmester. Op. 50. Ga¬
votte, Andante Religioso, Vöglein im Hain.
Nakład Hansena w Lipsku. Kompozycje te
grywane są stale na koncertach przez Bur-
mestra.
=■ 20 sonat mistrzów 17 i 18 w. na
skrzypce i bas cyfrowany, w opracowaniu
7
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0008_1399697.djvu

			Alfreda Moffata na skrzypce i fortepjan.
Zbiór zawiera następujące sonaty:	Tarti-
niego (sonata A-dur), Geminiani’ego (d-mol)
Tessarini’ego (G-dur), Händla (F-dur), La-
clair’a (A-dur), Veracini’ego (h-mol), Mas-
citti’ego (e-mol), Corelli’ego (d-mol), Se-
naillić’go (A-dur), Albinoni’ego (d-mol),
Yeracini’ego (a-mol), Francoeur’a d-mol),
Nardini’ego (G-dur), Sammartini’ego (a-mol),
Telemann’a (E-dur), Locatelli’ego (B dur),
Porpory (D-dur) i dali Abaca (h-mol).
Wszystkie sonaty ukazały się w druku po
raz pierwszy; rękopisy pochodzą z bibljo-
tek włoskich i Britisch-muzeum. Zbiór ofia¬
rowany jest Ysaye’mu.
= Drdla, Canzonetta.
= Schwab-Rubelik. Schottisches Wie¬
genlied.
— Sinding. Romans, op. ioo.
'	Książki o muzyce.
= Wilhelm Klatte: Franz Schubert.
Berlin 1907, Marquardt & Co, 120, 113 str.
Monografji naukowej o Schubercie nie
wydano dotychczas. Kilka broszurek i roz¬
prawek, nie wyczerpujących przedmiotu —
oto wszystko. Autor nowej rozprawski, p.
Klatte, również swego tematu nie opraco¬
wał bez reszty. To jednak, co podaje, jest
podane popularnie, bezpretensjonalnie, dość
treściwie i nie bez temperamentu. Dla me¬
lomana wystarcza to zupełnie do czasu,
aż ukaże się monografja prof. d-ra H. Kretz-
schmara o nowszej pieśni niemieckiej. To¬
mik zdobi wiele ilustracji,—niektóre z nich
są bardzo ciekawe. Ze Schubert, jako czło¬
wiek, jest przedstawiony obszerniej niż ja¬
ko muzyk, to już zwykła metoda tych, któ¬
rych Nietzsche nazywa ,,die Narren der
modernen Kultur“.	Dr. A. Ch.
— Prof. Dr. Fritz Volbaclr. Die deu¬
tsche Musik im neunzehten Jahrhundert.
Verlag des Jos. Kösel’schen Buchhandlung.
Monachjum 1909, 8°, V+200 str
Praca prof. Volbacha, jednego z najsym¬
patyczniejszych niemieckich muzyków, jest
doskonałym podręcznikiem, napisanym li tyl¬
ko dla orjentacji. Ogólne prądy w muzyce
niemieckiej są z całą precyzją scharakte¬
ryzowane, zwłaszcza rozdziały o Wagnerze
i Straussie są pełne trafnych spostrze¬
żeń. Naturalnie o szczegółach nie może
być mowy w tak małej pracy, ale ujęcie
przedmiotu jest lepsze niż w wielkich po¬
dręcznikach. Pod względem stylistycznym
zachowuje Volbach wielką lekkość wysła¬
wiania się, tak, że lektura jego małej pra¬
cy jest dlą laika i przyjemną i pożyteczną.
Dr. A. Ch.
Kompozycje, nadesłane do red.
„Przegląda maz.u do oceny*).
a)	Otrzymane od wydawców.
Nakład Leona Idzikowskiego w Kijowie.
Utwory do śpiewu.
= Feliks Nowowiejski. 2 pieśni: „Wi¬
sła“ i „Niechaj drzemią róże“.
= Wł. Żeleński. 2 pieśni:	.Rapsod“
i „O pieśni moje“.
= Ign. Friedman. 3 pieśni: „Wiosen¬
ne rano“, „Jak ta wilga“ i „Z łąk i pól“.
= M. Hertz. „Nie wydrzecie“ do śpie¬
wu lub do deklamacji.
= Wł. Krogulski. „Wzywacie Boga“
(melodeklamacja).
Utwory na fortepjan.
= Wł. Żeleński. Temat z warjacjami
op. 62.
— B. Janowski. Deux morceaux pour
piano (Allegro vivo i Adagio pensieroso).
Utwory na skrzypce lub wiolonczelę.
— W. Czeczot. Prelude op. 10 N2 1
i „Darum“ op. 10 ¡N» 2.
Nakład Gebethnera i Wolfa w Warszawie.
Utwory na fortepjan.
= J. Wertheim. á preludja op. 2,
N2N2 1, 2, 3 i 4.
= Al. Michałowski. Wybór sonatin
(25 sonatin w 3 zeszytach) Bacha, Beet-
hovena, Mozarta, Haydna, Webera, Scar¬
lattiego, Reineckego, Hummla i in.
Utwory do śpiewu.
— Jul. Wertheim. „Czarne motyle“
pieśń na 1 głos.
Nakład Piwarskiego w Krakowie.
Utwory na fortepjan.
— Ign. Friedman. 3 Intermezzi op. 31.
Transkrypcje „Wiosny“, „Pieśni wieczor¬
nej“ i „Dumki“ St. Moniuszki op. 28, N-ry
1, 2 i 3.
= Ign. Friedman. Temat z warjacja¬
mi op. 30.
= L. Różycki. Ballada op. 18, na for¬
tepjan z tow. orkiestry (opracowanie na 2
fortepjany).
= St. Lipski. Trois morceaux op. 4,
N° 1, 2, 3. (Impression d’automne, Ma¬
zurka, Impatience).
Utwory do śpiewu.
= H. Melcer. 5 pieśni do słów Dehmla
(w jednym zeszycie):	1) Głos w mroku,
2)	Wielki karuzel, 8) Rusałka, 4) Noc
księżycowa, 5) W śnie.
*) Oceny zamieścimy w następnych zeszytach.
8
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0009_1399697.djvu

			b)	Otrzymane od autorów.
Utwory do śpiewu.
= Karol Szymanowski. 12 pieśni op-
17, w trzech zeszytach, i) Wczesnym ran¬
kiem. 2) Tajemnica. 3) Zaloty. 4) Nocą.
5) Refleksja. 6) Zwiastowanie. 7) Po burzy.
8) Zawód. 9) Kołysanka. 10) Dusza. 11)
Fragment. 12) Noc miłosna.
= Karol Szymanowski. Łabędzi śpiew
z tow. fortepjanu, op. 7.
KORESPONDENCJE.
Wiedeń, zu styczniu.
Filharmonicy. Orkiestra „Conzertvereinu“. Paderewski. Goldmark-Feier i Mozart-Fest.
Koncerty kompozytorskie. Występy polaków.
Dwie instytucje muzyczne (Filharmonja oraz Konzertverein) obchodzą w tym roku
jubileusze; filharmonicy przygotowują się do swych uroczystości muzycznych, które się
odbędą w marcu, a na które zaproszeni zostali najznakomitsi muzycy całego świata.
Program dwuch „nadzwyczajnych koncertów“ będzie zawierał oprócz nieodzownego, tra¬
dycyjnego Beethovena (IX symfonja) dzieła Brahmsa i Brucknera, z ktoremi filharmonja
swego czasu zapoznała publiczność wiedeńską a potem i świat cały.
Jak głęboko instytucja ta zaklimatyzowała się w sercach wiedeńczyków, świadczy ogól¬
ny nastrój oraz przedsmak czegoś nadzwyczajnego pod względem artystycznym. Nic też
dziwnego, albowiem może się znajdzie jedna orkiestra (Gewandhaus w Lipsku), która do¬
równa dzielnej tej drużynie w precyzji ogólnego brzmienia; każdy z członków orkiestry ma
wspaniały (własny) instrument, a ta okoliczność już sama za siebie mówi i niezbyt rzadko
się zdarza. Oprócz dwuch wymienionych, odbędzie się koncert pamięci jednego z zało¬
życieli Filharmonji, Ottona Nicolai’ego, który swego czasu gorliwie dla tej instytucji pra¬
cował, czem się przyczynił do jej pierwszorzędnego znaczenia w świecie muzycznym.
Na VI koncercie pod dyr. Weingartnera słyszeliśmy Scheinpflug’a „Ouwerture zu
einem Lustspiel von Shakspeare“. Zagadkowy tytuł był obfitym materjałem do dysputy,
przypuszczeń i t. d., bo znak zapytania (do której komedji?)—nie dawał nikomu spokoju;
szukano niemal w każdej nucie, w każdym efekcie instrumentalnym, w każdym temacie,
ba! nawet czasem w pauzach jakiegokolwiek komentarza do tej muzycznej łamigłówki,
niestety nie odnaleziono nic; przekonano się natomiast, że uwertura jest bardzo ładna, po¬
siada bogatą fakturę i szlachetne brzmienie, a więc nie jest bynajmniej ilustracją do ko¬
medji Shakspeare’a „Wiele hałasu o nic11! Pomimo więc zbytecznego grzebania podczas
wykonania na przemian w utworach twórcy „Hamleta“ lub w nutach utworu Scheinpfluga
uwertura wywarła głębokie wrażenie, za co należą się „filharmonikom“ szczere dzięki.
Jubileusz Conzertvereinu przeszedł stosunkowo skromnie, nie robiono przygoto¬
wań, a publiczność dowiedziała się o jubileuszu na kilka tygodni przed koncertem oko¬
licznościowym.
Jeżeli już mowa o koncertach nadzwyczajnych, uroczystych, należy wspomnieć o trzech
prawdziwych „nad-koncertach“ z punktu widzenia jakości wrażeń artystycznych.
A więc przedewszystkiem wieczór beethovenowski na którym wykonana byfa
słynna msza C-dur i koncert fortepjanowy Es-dur. Ten ostatni był grany nieporówna¬
nie przez naszego mistrza fortepjanu—Ignacego Paderewskiego. Dopiero po wysłuchaniu
różnych talentów, talencików, „znanych“ i „znakomitych“, etc. etc... gdy usłyszy się grę
naszego mistrza, można nabrać przekonania, że jeżeli chodzi o brzmienie, o szlachetność
frazowania, o poezję, o tak nieodzownem a tak rządkiem niestety poczuciu dynamiki —
Paderewski jest „królem pjanistów". Jego mały ton, niezbyt wielka jak na obecne wy¬
magania technika, oraz może miejscami niezbyt stylowe wykonanie Beethovena, ginie
w morzu czystego szlachetnego natchnienia w nieskazitelnie cudnym dotknięciu a nade-
— Jan Gall. 12 oddzielnych pieśni
(Zielony Maj. Zstąpił z lazurów. Księżyc
sieje blaski złote. Ej! z oczu Twoich. Sło¬
wik zaufany. Piękniejszej rzeczy nie widzia¬
łem w świecie. Dziewczyna pośród ogro¬
du. Jak się dobrze składa. Trzy księżnicz¬
ki. Dziewczęta, wy nie płaczcie. Oj kręci
się w koło. Dalej w tan żwawy).
= Jan Skrzydlewski. Trzy pieśni
(każda oddzielnie): W Twoje cudne, cudne
oczy. Jak słodko usnąć. Tyś harfą z pło-
9
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0010_1399698.djvu

			wszystko w jakimś nieuchwytnym, poetycznym „czemś“, co każe zapomnieć o technice,
stylu lub wielkości tonu. To też entuzjazm publiczności był nadzwyczajny, a gdy nad
program bajecznie wprost zagrał mazurka Chopina, nie wzięto mu za złe, że wieczór be-
ethovenowski zabarwił słowiańską nutą.
Drugim	koncertem uroczystym był	„Goldmark Feier“,	na którym	wykonane zosta¬
ły	najcelniejsze	utwory sędziwego jubilata;	trzecim zaś był	„Mozart-Fest“ z udziałem
Selmy Kurz (arje z różnych oper Mozarta), Marteau (koncert skrzypcowy A-dur) oraz
Weingartnera z	orkiestrą opery. Wieczór	był poprzedzony	prologiem	(artysta Burjan
Reimert) specjalnie dla tego wieczoru przeznaczonym, pióra znanego krytyka i poety
Maxa Kalbecka, który w tym roku obchodził jubileusz (60 lat) urodzin, bardzo często i
szczegółowo omawiany w pismach tutejszych.
Pozatem mieliśmy sporo koncertów kompozytorskich	Graenera,	Prochazki (dwa
utwory na chór żeński i kompozycje mniejszych rozmiarów), Arnolda Schönberga (nadzwy¬
czaj utalentowanego lecz wprost zboczonego na punkcie szukania nowych dróg),
oraz zbiorowy wieczór pieśni młodych kompozytorów wiedeńskich. Z całego szeregu no¬
wicjuszów oraz już mniej „młodych“, najlepiej mi się podobały pieśni Felixa Günthera,
kapelmistrza Volksoper’y, nadzwyczaj melodyjne i posiadające obok oryginalnej harmonji
dużo szczerości, którą tak rzadko spotykamy u młodych kompozytorów niemieckich
Jeżeli już mowa o pieśniarzach, nie można pominąć milczeniem młodziutkiego, bo
zaledwie 19—20 lat liczącego kompozytora Richarda Meyera. Można się nie zgadzać
ze znanym krytykiem Richardem Batką, który napisał o nim parę artykułów, nazywając go
bez zastrzeżeń następcą Hugona Wolfa, jednak trzeba przyznać, że stoi on o wiele wyżej
od swoich kolegów pod względem głębokości i spoistości muzyki z tekstem. Wszystko
w tych utworach tchnie szczerością, bezpośrednim wyrazem życiowych wrażeń. Wszędzie
poezja i czyste natchnienie
Z artystów polskich dali się słyszeć Wacław Kochański, Artur Rubinstein
(grał z wielkiem powodzeniem szczególnie na pierwszym koncercie) oraz prof. Lalewicz.
Wreszcie zaznaczyć muszę jeszcze duże powodzenie koncertu kwartetu Szewczyka,
na którym wykonam bardzo interesujący, choć zbyt refleksyjny kwintet fortepjanowy Wein¬
gartnera; (partję fortepjanową odtworzył sam autor), oraz koncert na rzecz członków or¬
kiestry „Tonkiinstlerów“, na którym święcił tryumf bardzo utalentowany młody pjanista,
Bruno Eisner (grał z szalonym temperamentem koncert d-mol Brahmsa).
Juljusz Wolfson.
Z sali Filharmonji.
IX koncert symfoniczyny G. Fitelberga z udziałem p. Jaczynowskiej (fortepjan). X koncert
symfoniczny G. Fitelberga z udziałem p. Landowskiej. IX wielki abonamentowy koncert
symfoniczny. Dyrekcja: F. Weingartner, solistka: L. Marceli (śpiew).
§ Zalety gry p. Jaczynowskiej są ogólnie znane: artystka frazuje wykwintnie, po¬
siada dużą dozę uczucia nie zabarwionego sentymentalizmem; nie imponuje ani nadzwy¬
czajną techniką, ani dużym tonem, celuje zato zdolnością wczuwania się w charakter od¬
twarzanych kompozycji. Ulubionym kompozytorem p. Jaczynowskiej — sądząc z repertu¬
aru—jest Schumann, stąd więc i interpretacja koncertu a mol gienjalnego romantyka miała
na sobie cechy pietyzmu dla dzieła i jego twórcy. Do ogólnej sumy zalet — wprawdzie
nie specyficznie pjanistowskich — dodam jeszcze jedną: p. Jaczynowska nie ignoruje dzieł
kompozytorów polskich (godne naśladowania!). Złożyła tego dowody, wykonywując oprócz
koncertu Schumanna warjacje Karola Szymanowskiego utwór, stanowiący cenny nabytek
dla polskiej literatury muzycznej. Cała faktura kompozycji Szymanowskiego wykształcona
jest myślą nawskroś głęboką, zawsze logiczną. Swoboda, z jaką kompozytor wypowiada
się zapomocą dźwięków, czyni warjacje nadzwyczaj interesującemi.
Stylowo pod względem uwydatnienia plastyczności kombinacji kontrapunktycznych
wykonana po raz pierwszy w Warszawie serenada op. 95 M. Regera nie wzbudziła u słu¬
chaczy głębszego zainteresowania. Z czterech części serenady najbardziej interesującem
jest Andante semplice o bogatej szacie melodyjnej. Podobnie jak w każdem dziele Re¬
gera zajmującą jest przedewszystkiem w Serenadzie strona polifoniczna, zdobna w rozmai¬
10
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0011_1399698.djvu

			te arabeski tematyczne. Stałe używanie tłumików w kwartecie smyczkowym w połączeniu
z powtarzającymi się pomysłami instrumentacyjnemi wywołuje pewną nużącą jednostajność.
Oprócz serenady i towarzyszenia do koncertu Schumanna orkiestra pod dyrekcją
p. Fitelberga wykonała symfonję F-dur Brahmsa.
§ X koncert symfoniczny Grzegorza Fitelberga ściągnął do sali Filharmonji tłumy
publiczności. Stało się to za sprawą p. Wandy Landowskiej, zaznającej na kontynencie
sztuki sławy niezrównanej klawicymbalistki i gienjalnej odtwórczyni dzieł dawnej klasycz¬
nej literatury muzycznej. Uznanie zupełnie zasłużone. P. Landowska stwierdziła po¬
nownie, że przejąwszy się ideą wskrzeszenia przebrzmiałych dźwięków dawnych wieków,
nie ustaje w pracy w tym kierunku, i interpretację odtwarzanych dzieł doprowadza do
finezji. W grze p. Landowskiej przebija dużo szczerości; każdemu utworowi potrafi nadać
odpowiedni styl i uczynić go interesującym nawet dla laika. Artystka grała kompozycje
Bacha (koncert g-mol, sonata D-dur, fantazja c-mol), Scarlattie’go (sonata A-dur), Mozar¬
ta (Sonata D-dur) etc Orkiestra pod wodzą p. Fitelberga wykonała bez zarzutu uwer¬
turę „Flet zaczarowany“ Mozarta i siódmą symfonję Beethovena.
§ Na IX wielkim koncercie symfonicznym u pulpitu kapelmistrzowskiego stanął
Feliks Weingartner, należący do plejady dyrygientów o wszechświatowej sławie. Talent
Weingartnera, jako kapelmistrza, objawia się w całej pełni przy odtwarzaniu dzieł Beetho-
vena. Wykonanie pod jego dyrekcją V symfonji wielkiego klasyka (zwłaszcza pierwszej
części) pozostanie na długo w pamięci uczestników koncertu. Tak interpretować Beetho-
vena „nie każdy“ potrafi. Przy nadzwyczajnej ekonomji ruchów, olimpijskim spokoju i
męzkiej stanowczości, Weingartner wydobywa z orkiestry najpiękniejsze światłocienia
dynamiczne. Każdy najdrobniejszy szczegół partytury (cały program wykonał Weingartner
z pamięci) uwzględniany jest z nadzwyczajną subtelnością, a wielka kultura ducha, zdol¬
ność odczuwania dzieła nadaje całości interpretacji cechę wyrafinowanej wytworności.
Jako kompozytor, Weingartner dał się już poznać Warszawie.
W dziełach twórczych Weingartnera napróżno szukalibyśmy „iskry bożej“. Jego
„Kraina szczęśliwości“ jak również pieśni z towarzyszeniem orkiestry nie wywołują zbyt¬
niego zachwytu. Poemat symfoniczny „Kraina szczęśliwości“ ma bardzo wydłużoną
formę i nieciekawą instrumentację. Odtwórczyni pieśni Weingartnera, Lucile Marcel — to
artystka pierwszorzędna. Posiada niezwykłej piękności i siły sopran dramatyczny, do¬
skonałą szkołę i inteligiencję muzyczną.	R.	Ch.
Z żałobnej karty,
= August Souvestre. August Souve-
stre, śpiewak i profesor śpiewu, zmarł w
Dreźnie. Souvestre był wybornym baryto-
nistą i miał za sobą świetną karjerę sce¬
niczną, a to powodzenie dzieliła jego żo¬
na, p. Paulina z Paschalisów, Polka, wy¬
bitna w swoim czasie mezzosopranistka na
scenach włoskich i francuskich. Oboje
osiedli na dłuższy czas we Lwowie, gdzie
prowadzeniem szkoły operowej zjednali so¬
bie rozgłos i uznanie. Uczennicą pp. Sou-
vestrów była, między innemi, p. Kazimie¬
ra Hellerówna, p. Jadwiga Camillowa, p.
Pawlikow-Nowakowska, korzystał z ich cen¬
nych wskazówek p. Władysław Florjański,
ostatnimi czasy p. Okoński, p. Ludwig, p.
Gembarzewska, p. Oleska i inni.
Obchody jtibileaszowe ka czci
Chopina.
= W Wiedniu rozpoczął się „festival“ cho¬
pinowski, na którym p. Riss Arbeau w ciągu 8
wieczorów wykona w chronologicznym porządku
wszystkie utwory fortepjanowe gienjalnego kom¬
pozytora, dając w ten sposób słuchaczom świe¬
tną ¡Ilustrację rozwoju twórczości Chopina.
= Jak donoszą z Londynu, na specjalne za¬
proszenie królowej angielskiej rodaczka nasza, p.
Janothówna, w setną rocznicę urodzin Chopina,
odegrała w „Buckingham-Palace“, rezydencji kró¬
lewskiej, szereg arcydzieł mistrza.
= Petersburg. Petersburska szkoła muzycz¬
na uczciła pamięć Chopina wielkim koncertem w
sali Zebrań Szlacheckich. Orkiestra symfoniczna,
wzmocniona umyślnie zaproszonemi siłami soli-
stów Opery Cesarskiej i orkiestry Szeremietjewa,
wykonała poemat symfoniceny S. Lapunowa, „Że¬
lazowa wola“, odznaczający się wybitnemi zaletami.
Poemat odtwarza zapomocą motywów ludowych
środowisko wsi polskiej, pod której wpływem
kształtował się gienjusz mistrza. Materjałem te¬
matycznym posłużyły Lapunowowi pieśni ludowe
ze zbioru Oskara Kolberga, przeplatane motywa¬
mi melodji chopinowskich, szczególnie „Kołysan¬
ki“, którą autor opracował w formie przepięknego
epizodu, malującego dziecięce chwile Fryderyka.
Poemat ten bezsprzecznie należy do najwybitniej¬
szych utworów p. Lapunowa. M. Bałakirew, jeden
z najszczerszych wielbicieli Chopina, uświęcił ro¬
cznicę stuletnią mistrza wydaniem suity, orkiestro¬
wanej z 4 dzieł chopinowskich. Suita rozpoczy¬
na się z Preambule, przechodzący w drugiej czę¬
ści w mazurek (op. 41 H-dur u Bałakirewa B-dur),
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0012_1399699.djvu

			Intermezzo (op. 15 g-mol) i finału—Scherzo (op.
39 cis-mol u Bałakirewa d-mol). Suita, udatnie
transponowana na orkiestrę, dowiodła, że autor po¬
siada dużo intuicji i wczuwa się w niuanse
muzyki chopinowskiej. W koncercie brał udział
Józef Hoffman.
= Rrym. Komitet włosko-polski urządził
w Collegjo romano podniosłą uroczystość ku czci
Chopina. Salę zapełniła doszczętnie publiczność,
złożona z członków miejscowej kotonji polskiej,
Włochów i innych cudzoziemców. Na wstępie pu¬
blicysta Barini wygłosił gorącą przemowę patrjo-
tyczną. Wykonawcami części muzycznej byli: p.
Helena Zdanowiczówna, która odśpiewała pieśni
Chopina oraz fortepjanista Celli, który odegrał
szereg utworów mistrza.
= Bruksetla. W konserwatorjum miejsco-
wem odbył się dn. 25 lutego koncert, na którym
jeden z najlepszych belgijskich wykonawców Cho¬
pina, p. Artur de Greef, odegrał kilka utworów
Mistrza. Szereg pieśni Chopina odśpiewała ar¬
tystka opery brukselskiej, p. Pacary. — W ponie¬
działek zaś wystąpiła z koncertem hr. Skarbek ze
Lwowa i odśpiewała te same pieśni po polsku.
= Kraków. Tow. muzyzzne zamierza ucz¬
cić pamięć Chopina w połowie czerwca.
= Lwów. Główny obchód chopinowski ma
się odbyć dopiero w październiku z udziałem Pa¬
derewskiego. Jak zapewnia prasa lwowska, ofiarny
mistrz wystąpi z koncertem, złożonym wyłącznie
z utworów Chopina; prócz tego postanowił dyry¬
gować, po raz pierwszy w kraju wykonać się ma¬
jącą własną symfonją. Pozatem planowany jest
koncert historyczny, złożony z utworów muzyków
Chopinowi współczesnych (Dobrzyński, Elsner,
Kurpiński), w którym Paderewski oświadczył - go¬
towość odegrania jednego z koncertów Chopina,
a nareszcie koncert złożony wyłącznie z utworów
młodych muzyków polskich. Wypracowanie szcze¬
gółów, jakoteż i całości obchodu, pozostawiono
komitetowi.
= W Galicji w Tarnowie, Jasie, Stanisła¬
wowie i Kołomyi staraniem zabiegliwej dyrekcji
koncertów krakowskich odbyło się kilka uroczy¬
stych koncertów Ignacego Friedmana.
Prasa na cześć Chopina.
Prasa polska uczciła pamięć Chopina z całą
sumiennością. Prawie wszystkie dzienniki i wy¬
dawnictwa perjodyczne zamieściły liczne artykuły,
poświęcone nieśmiertelnemu poecie tonów. Ze
względu na ekonomję miejsca wymieniamy tylko
prace poważniejsze. W Kurjerze Warszawskim
spotykamy artykuły: dr. Jachimeckiego o „Stano¬
wisku Chopina w sztuce polskiej“, p. Alek. Po-
lińskiego „Czy Chopin był prorokiem w swoim
kraju", Ferd. Hoesicka „Korespondencja Chopina
z panią Sand.“. W Nowej Gazecie-. Henryka
Opieńskiego „W setną rocznicę urodzin", Wandy
Landowskiej „Interpretacja Chopina“, Dr. Chybiń-
skiego „Jubileuszowe studjum o Chopinie". W
Gazecie Warszawskiej-. „Fryderyk Chopin —
(w setną rocznicę urodzin)" Felicjana Szopskiego.
W Kurjerze Porannym: „Chwała Chopina" Jó¬
zefa Rosenzweiga. W Dzienniku Powszechnym
Bronisław Lewicki pisze na temat „W sto lat...".
Wiedza zamieściła interesujący artykuł p. Rubera
p. t. „W sprawie obchodów jubileuszu Chopina".
Z tygodników najgodniej (pod, względem literac¬
kim) uczcił pamięć Chopina „Świat“. Na numer,
poświęcony wielkiemu muzykowi, złożyły się prace
12
pp. Opieńskiego -(„Pieśni Chopina"), Hoesicka
(Chopin i Niemcewicz“), Rortena („W stulecie
Chopina“), Jankowskiego („Jak powstał marsz ża¬
łobny Chopina"); Rosenzweiga (ocena książki
Opieńskiego o Chopinie).
W prasie prowincjonalnej czytamy również
wspomnienia o Chopinie; są to w większości wy¬
padków treściwe bjografje. Wymieniamy prace:
p. Rogowskiego („Fryderyk Chopin“/ w Gońcu
wileńskim i Dzienniku petersburskim, Wawrzy-
nowicza („Fryderyk Chopin") w Iskrze, Dobrzyń¬
skiego („Fryderyk Chopin“) w Dzienniku kijow¬
skim, Dr. Neumarka („Fryderyk Chopin“) w Ga¬
zecie kujawskiej.
' *
* *
= W rzymskim miesięczniku „Nuova Anto-
logja“, krytyk muzyczny, hr. Franchi (Valletta) za¬
mieścił wyborny artykuł o Chopinie p. t. „Sztuka
Fryderyka Chopina“ z powodu jubileuszu naszego
kompozytora, którego pamięć Rzym uczcił trzema
koncertami. Hr. Franchi zna całą literaturę, do¬
tyczącą Chopina, i to nietylko francuską i an¬
gielską, ale takżę polską. Podnosi też wysoko
Nicksa i Hunekera, Jana Kleczyńskiego i zaznacza
wysoką wartość dzieła Karłowicza, natomiast kry¬
tykuje świeżą książkę Raula Pugno.
= „Die Musik“ wydała drugi zeszyt chopi¬
nowski (pierwszy zjawiłsię w październiku 1909 r.).
Bogaty dział literacki zeszytu możnaby podzielić
na dwie części: jedną, zawierającą szczegóły, ty¬
czące sią życia mistrza i drugą—studja nad twór¬
czością jego. Pierwsza obejmuje przekład pracy
Ferdynanda Hösicka „O latach dziecięcych i mło¬
dzieńczych Ferdynanda Chopina?", stanowiącej
urywek z życiorysu mistrza, mającego zjawić się
niebawem w przekładzie niemieckim Bernarda
Scharlitta, p. t. „Zerwanie Chopina z George Sand
w świetle prawdy“. Oprócz tych prac jest też
dłuższa pochlebna ocena dzieła Henryka Opień¬
skiego o Chopinie.
= „Frankfurter Zeitung“ poświęciła wspom¬
nienie Chopinowi, zamieszczającfeljeton p. t. Fry¬
deryk Chopin—W setną rocznicę urodzin“, pióra
prof. dr. Hermana Gehrmanna.
= „Oesterreichische Rundschau" zamieściła
artykuł Bernarda Scharlitta o niedrukowanych li¬
stach Chopina, których tekst przytoczony jest po
raz pierwszy w przekładzie niemieckim. Śą tam
trzy listy: do Solange Clésinger (córki pani Ge¬
orge Sand) i jeden list do Marji Rosières.
= Wiedeński „Zeit“ poświęciła feljeton o
Chopinie.
= „Neues Wiener Journal“, ogłosił obszerny
artykuł o dzieciństwie Chopina.
— Ostatni zeszyt czeskiego czasopisma mu¬
zycznego p. t. „Dalibor“ poświęcony został Cho¬
pinowi.
= Włoska książka o Chopinie.
Włosi nie mieli dotychczas dzieła o Chopi¬
nie i zadowalali się obcemi pracami, jak: Liszta,
Nicksa, Hunekera i t. d.
Obecnie lukę tę wypełnił hr. J. Franchi della
Valletta, rzymski znakomity krytyk i znawca mu¬
zyki. Wydał on w Turynie, u wydawcy Bocca,
książkę p. t. „Chopin. La vita e le opere“ (Cho¬
pin. Żywot i dzieła), dzieło o 444 stronicach z
przedmową i wielu ilustracjami, pod pseudoni¬
mem literackim Ippolito Valetta. Poświęcił on
książkę żonie swojej Terezynie Tua, artystce
gry skrzypcowej.
Synteza życia i twórczości F. Chopina doko¬
nana została z niezwykłą sumiennością i znajo¬
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0013_1399699.djvu

			mością rzeczy. Autor uwydatnia przedewszyst-
kiem polski charakter muzyki mistrza, jego polskie
pochodzenie i w tym celu przestudjował nietylko
angielskich i francuskich autorów, ale i polską li¬
teraturę, jak Karasowskiego, Karłowicza, Kleczyń-
skiego i wreszcie F. Hoesicka.
Kronika.
= muzyka polska zagranicą. Na koncer¬
cie symfonicznym w dniu 22 z. m., odegrała w
Monachjum tamtejsza orkiestra ..Tonkiinstlerów"
poemat symfoniczny-M. Karłowicza „Powracające
fale", pod dyrekcją José Lassala. Objaśnienie i
życiorys zmarłego * kompozytora, umieszczone na
programach, -napisał dr. A. Chybiński. Taż sama
orkiestra odegra w marcu drugie dzieło ś. p.
Karłowicza, mianowicie „Trzy odwieczne pieśni“,
które będą wykonane także w Barcelonie (w
Hiszpanji),
„Powracające fale" spotkały się z bardzo ser-
decznem uznaniem monachijskiej krytyki. Krytyk,
dr. Louis z „Mtinchener Neueste Nachrichten“
wskazuje na „wielką aktualność koncertu orkie¬
stry Tonkiinstlerów, dzięki utworowi zmarłego
niestety zbyt wcześnie polskiego kompozytora".
Krytyk z „Miinchener Zeitung" (A. Hahn) podno¬
si „nastrojowość, miejscami pełną polotu uczucio¬
wość inwencji, pewność i zręczność opracowania
nawet w szczegółach. Ten sam krytyk wspomina,
że mimo pewnych wpływów, utwór Karłowicza,
jakkolwiek pochodzi z młodzieńczych lat, „zdra¬
dza wielki talent" i „obudził ogólne zainteresowa¬
nie“. Również krytyka dziennika „Miinchener
Post“ wskazuje na oddziaływanie Wagnera i Stra¬
ussa, kładzie jednak szczególny nacisk na „nastro¬
jowość utworu“, na „bardzo wytworną instrumen-
tację, niezmiernie trafne i zręczne traktowanie in¬
strumentów dętych, oraz na wyborne tematyczne
przeprowadzenie". Paweł Ehlers w dzienniku
„Sammler“ pisze: „Kompozycja Karłowicza odzna¬
cza się nadzwyczajnie świeżą i pełną fantazji fa¬
kturą orkiestracyjną i pomimo pewnych dłużyzn
interesuje tematycznem przeprowadzeniem". Kry¬
tyk wyraża wreszcie życzenie, aby zapoznano Mo¬
nachjum z inneini dziełami Karłowicza.
Pomimo równoczesnych trzech koncertów i
przedstawienia „Śpiewaków norymberskich" (pod
dyrekcją Mottla), krytyka i korespondenci pism
francuskich, włoskich i angielskich stawili się licznie.
Dyr. Lassalla wywołano dwukrotnie po odegra¬
niu utworu Karłowicza.
—Koncęrt fortepjanowy Melcera grał w Pradze
pjanista Franciszek Famera.
— W Berlinie pjanistka Adamja wykonała
koncert fortepjanowy Paderewskiego.
= Polska muzyka w Ameryce. Polskie
kollegjum muzyki i śpiewu w Chicago, pod na¬
zwą „Illinois College of Musie and Dramatic Art",
rozwija się bardzo pomyślnie.
Zastęp uczniów i uczennic od samego początku
bardzo pokaźny, wzrasta z każdym miesiącem.
Grono profesorskie składają: pp. Marjan Różycki,
Unander, Wład. Kipkowski i Łagodzińska (forte¬
pjan); pp. J. Witz i L. Kipkowski (skrzypce). Na¬
uki śpiewu udziela znana w Ameryce śpiewaczka
polska p. Agnieszka Neringowa. Zarząd pod prze¬
wodnictwem prof. Różyckiego zamierza obecnie
rozszerzyć plan nauki. Kollegjum mieści się w
domu na narożniku Milwaukee ave i Ashland ave.
= Koncerty polskie w Berlinie. 9 marca
p. Zofja Dawidsonówna dała recital fortepjanowy
w sali Bliithnera. 10 marca odbył się wieczór pie¬
śni p. Langie Wysockiej. 12 marca grał z orkie¬
strą Bliithnerowską skrzypek Władysław Waghal-
ter z Warszawy. Orkiestrą dyrygował brat kon-
certanta, p. Ignacy Waghalter, kapelmistrz opery
komicznej w Berlinie. Program koncertu zawierał
między innemi koncert skrzypcowy A-dur (op. 8)
Mieczysława Karłowicza, oraz polonez A-dur Wie¬
niawskiego. 5 marca odbył się VII w b. sezonie
recital Raula Koczalskiego.
= Konkurs. 20 bieżącego m. w wielkiej
sali konserwatorjum w Moskwie odbędzie się
konkurs gry na skrzypcach. Do konkursu mogą
przystąpić tylko osoby, które kiedykolwiek ukoń¬
czyły wspomnianą uczelnię. Nagrody przeznaczo¬
no dwie: jedna 1,500, druga 1,000 rb. Do kon¬
kursu staje mistrz Stanisław Barcewicz, który, jak
wiadomo, jest wychowańcem konserwatorjum mo¬
skiewskiego.
— Pamięci Karłowicza. Czeskie pismo
muz- „Hudebni revue" zamieściło artykuł o Kar¬
łowiczu pióra L. Kożuszniczka.
= Uwadze kompozytorów polaków i wy¬
dawców. Redakcja czeskiego organu muz. „Hu¬
debni revue“ (Prag II Jungmannstrasse), pragnąc
propagować w Czechach muzykę polską zwłaszcza
nowszą (w Czechach prawie nieznaną), zwraca się
do kompozytorów polskich i wydawców z prośbą
o nadsyłanie jej swych wydawnictw, o których
pragnie informować ogół czeski.
= Pod adresem polskich stowarzyszeń
śpiewaczych. Stowarzyszenie śpiewacze w Pra¬
dze pod nazwą „Hlahol“ (jedno z najliczniejszych
związków w Europie) wybiera się w r. b. w po¬
dróż artystyczną po ziemiach polskich. Zwraca
się przeto za naszem pośrednictwem do pokrew¬
nych korporacji polskich, aby o ewentualnym za¬
miarze przyjęcia u siebie kolegów — czechów uprze¬
dzili o tem prof. Kożuszniczka w Chyrowie (Ga¬
licja).
— Orkiestra Opery Warszawskiej ma kon¬
certować podczas lata w Dolinie Szwajcarskiej.
= Z opery warszawskiej. Wędrowna tru¬
pa włoska z p. Castellano na czele kończy „go¬
ścinne występy" 15 b. m. P. dyrektor, straciwszy
na imprezie „tytko" 20 tysięcy rb., udaje się dla
poratowania... kieszeni na południe Rosji. Szczę¬
śliwej drogi!
= Odczyty. 2 marca w sali Techników p.
Henryk Opieński miał odczyt na temat „Idea mu¬
zyki narodowej w twóczości Chopina". Korefe¬
rentem w zastępstwie pp. Melcera i Szopskiego
był p. Bolesław Domaniewski.
1 marca na koncercie Warsz. Tow. muz. wy¬
głosił p. Domaniewski słowo wstępne o Weberze,
Schubercie, Schumannie i Mendelssohnie.
28 lutego R. Chojnacki „O violi d’amore i
instrumentach smyczkowych". Poranek sekcji mu¬
zyki zbiorowej.
= p. Helena Łopuska Wyleżyńska kon¬
certowała ostatnio w Pradze czeskiej. Znakomita
pjanistka grała koncert f-mol Chopina z orkiestrą.
Wanda Landowska zapowiedziała na dzień
16 b. m. swój koncert w Wiedniu.
= Prof Barcewicz wyjechał na szereg kon¬
certów do Cesarstwa. 28 lutego artysta grał w Ki¬
jowie. W koncercie brała udział pjanistka, p.
Ostrzyńska.
= p. Tadeusz Leliwa, ostatnio święcił nad¬
zwyczajne- tryumfy, jako pierwszy tenor wielkiej
opery w Bostonie. Rodak nasz występował kilka¬
krotnie w „Aidzie", „Pajacach“, „Cavalerji“, „M-me
Buterfly“, „Carmenie" i innych partjach. Kry¬
tyka jednogłośnie podkreśla niezwykły głos i ta¬
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0014_1399700.djvu

			lent artysty. Po wystąpieniu Leliwy w „Pajacach",
dziennik „Boston Globe" nie szczędził pochwał za
stylową interpretację całej partji, dodając przytem,
iż gra Leliwy była natchniona. „Boston Ameri¬
can" pisze: „piękny głos, o brzmieniu szlachetnym,
wzbudził zachwyt. Jednem słowem była to bardzo
dobrze obmyślana kreacja". Powodzenie również
nadzwyczajne spotkało artystę i w „Aidzie". Za
półroczny pobyt w Ameryce p. Leliwa otrzymał
120,000	franków.
= Eml Młynarski dyrygował 19 lutego w
Moskwie koncertem tamtejszej filharm.
= Józef Wieniawski najstarszy z polskich
pjanistów, dnia 21 b. m. daje w Lipsku koncert,
na którym wykona wyłącznie kompozycje własne.
— Kraków. Na czele ruchu muzycznego w
Podwawelskim grodzie stoi „Dyrekcja koncertów
krakowskich“ (reprezentowana przez p. Dropiow-
skiego). Instytucja ta powstała w r. 1908 i ma na
celu nie „robienie kasy“ lecz dostarczenie zdro¬
wego pokarmu duchowego mieszkańcom Krako¬
wa, zapoznanie ich z wybitnymi a nieznanymi ar¬
tystami i popieranie twórczości swojskiej i jej
przedstawicieli. W myśl tej idei na estradzie w
sali starego Teatru w sezonie bieżącym wystąpił
dotychczas pokaźny szereg solistów o europejskiej
sławie. Z pjanistów grali: Ansqrge, Friedman,
Hofman, Lalewicz, Rubinstein, Śliwiński; śpiew
solowy miał przedstawicieli w osobach pań Fran-
cillo i Kurz oraz panów: Didura i Hulsta. Pier¬
wszorzędni wirtuozi - skrzypkowie a więc Ysay’e,
Thibaud, Burmester i Pulikowski, wiolonczelista
Hekking—dostarczyli słuchaczom podniosłych wra¬
żeń artystycznych. Muzyce kameralnej poświęco¬
no wieczory z udziałem takich zespołów jak „kwar¬
tet brukselski" i paryskiego Towarzystwa miło¬
śników gry na instrumentach starożytnych. Dwa
koncerty symfoniczne monachijskiej orkiestry „Ton-
kiinstlerów“ i koncert, poświęcony Noskowskiemu
z udziałem orkiestry pod dyrekcją Hocka uzupeł¬
niają tegoroczną listę koncertów.
= Paryż. Kwartet Lejeun’a urządza w sali
Pleyela w sezonie bieżącym koncerty historyczne
rosyjskiej muzyki kameralnej. Na wieczorze 22
grudnia wykonano utwory Bortniańskiego, Aki-
menki, Glinki, Borodina i Afanasjewa. Na pro¬
gramie II koncertu (26 stycznia) znalazły się kom¬
pozycje Borodina, Czajkowskiego, Glinki i R. Kor-
sakowa.
= „Elektra“ Straussa dała Nowojorskiej
Manhattan Operze za pierwsze przedstawienie do¬
chodu brutto blisko 40 tysięcy rubli.
= Kobiety w roli kapelmistrzów. Do
orkiestry Colonna w Paryżu, zaproszono na dy-
rygienta panią Zuzannę Maquetove.
== Przesilenie w teatrze „La Scala“ w
Medjolanie. „La Scala“, — najwybitniejszy teatr
operowy we Włoszech, z którym od r. 1776 wiążą
się najświetniejsze wspomnienia włoskiej muzyki
operowej, przechodzi obecnie ciężkie przesilenie.
Teatr ten pobierał 150,000 lir. subwencji rocznej,
gdy jednak przed laty dwunastu partja demokra¬
tyczna objęła rządy, subwencja ta została cofnięta.
Właściciele lóż, którzy są wraz z gminą medjo-
lańską posiadaczami teatru, urządzili wówczas
składkę między arystokratami, przemysłowcami i
kupcami bogatego Medjolanu i zapewnili sami te¬
atrowi subwencję w sumie 150,000 lir. Kierownic¬
two teatru objął Toscanini, który położył duże za¬
sługi około artystycznego rozwoju teatru. Wyniki
finansowe wszelako nie szły w parze z powodze¬
niem artystycznem. Deficyt wyniósł w r. z. 170,000
lir. a w bieżącym nie będzie mniejszy. Niepomyśl¬
ne na ogół położenie ekonomiczne kraju wpłynęło
na zmniejszenie ofiarności mecenasów. Byt „Scali"
jest zatem poważnie zachwiany, a teatr istnieć bę¬
dzie mógł dalej tylko wtedy, gdy gmina miejska
Mediolanu przyzna mu subwencję roczną w sumie
200,000	lir.
== Monachium. Podczas wystawy, która od¬
będzie się jesienią b. r. - urządzony będzie cykl
(12) koncertów symfonicznych pod dyrekcją Loe-
wego (z Wiednia), poświęconych Beethovenowi,
Brucknerowi i Brahmsowi.
= Praga czeska. Na XVII koncercie sym¬
fonicznym czeskiej filharmonji, wykonano jako no¬
wość „Resignace* młodego czeskiego kompozy¬
tora, Wojaczka.
= Moskwa. 2 i 5 lutego dyrygował (po raz
pierwszy w Moskwie) Mottl koncertami filharm.
29 stycznia odbył się koncert kompozytorski Re-
bikowa. IX koncertem Tow. muz. (12 lutego) dy¬
rygował Nedbal; wykonano między innemi „Ra-
psodję hiszpańską" Ravela. Odbyły się koncerty
pożegnalne Kubelika (orkiestra pod dyrekcją Bu-
lerjana) i Wandy Landowskiej. 13 lutego wyko¬
nano „Samsona" Handla. 15 lutego na koncercie
symfonicznym kółka miłośników muzyki rosyjskiej
wykonano pod dyrekcją Kupera: 8 symfonję Gła-
zunowa, „Wyspę śmierci“ Rachmaninowa, „Zacza¬
rowane jezioro" Ladowa.
= Petersburg. VI koncertem Tow. muz.
dyrygował Oskar Fried. 7 i 9 lutego odbyły się
recitale Józefa Hofmana. 8 lutego Ysaye brał udział
w wieczorze muzyki kameralnej (Bach, Loke). 17
lutego koncertował Pugno ze Spoldingiem (skrzy¬
pce); artyści grali między innemi sonatę kreutze-
rowską Beethovena. Na ostatnim (8) symf. kon¬
cercie Tow. muz. 20 lutego wykonano 5 symfonję
Dworzaka. Solista, p. Pokrowski, odtworzył sona¬
tę wiolonczelową Klengela. 17 lutego w sali kon-
serwatorjum odbył się wieczór kompozytorski je¬
dnego z wybitniejszych twórców rosyjskich M.
Medtnera. 150 koncert hr. Szeremietjewa zapoznał
Petersburg z oratorjum Tienela „Św. Franciszek“.
— Z powodu choroby A. Głazunowa, obo¬
wiązki dyrektora konserwatorjum spełnia M. Ła-
wrow.
— 17 i 21 kwietnia dyrygować będzie Ni-
kisch nadworną orkiestrą w sali klubu Szlachec¬
kiego.
= Opera „Samson i Dalii a", dana 27 lu¬
tego w teatrze La Scala na dochód powodzian w
Paryżu, przyniosła dochodu 50,000 franków.
— Do orkiestry hr. Szeremjetiewa w Pe¬
tersburgu potrzebny jest drugi kapelmistrz.
= Muzyk przeciw Monte Carlo. Znany
pjanista Rosenthal, został niedawno zaangażo¬
wany na koncert w kasynie w Monte Carlo.
Gdy artysta, tuż przed występem, dowiedział się,
że ma grać obok sali, gazie znajduje się ruleta,
oświadczył, że uważałby za poniżenie, gdyby grał
dla uprzyjemnienia hazardu gościom kasyna. Mi¬
mo, że dyrekcja zagroziła mu procesem, Rosen¬
thal nie wystąpił z koncertem, kazał wysłać z po¬
wrotem swój fortepjan i zapowiedział wytoczenie
skargi o odszkodowanie.
= Errata. W numerze 4 w korespondencji
ze Lwowa str. 12, wiersz 18 od dołu („Jako
wykonawców pomniejszych ról wymienić nale¬
ży pp. Paszkowskiego i Jełińskiego (basy) oraz p.
Sulikowskiego (tenor), będących słabymi członka¬
mi lw. teatru“) zamiast: słabymi powinno być:
stałymi.
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0015_1399700.djvu

			11-ty abonamentowy Koncert Symfoniczny
GRZEGORZA FITELBERGA
(w sali Filharmonji)
W piątek, dnia 11 -go marca 1910 r. o godz. 8 /4 wieczorem
ze współudziałem pp. pawła i Slego TCocłjańskicł].
PROGRAM.
Część I.
1. L. van Beethoven. Uwertura „Leonora“.
2. J. Brahms. Koncert podwójny na skrzypce i wiolonczelę z towarzysze¬
niem orkiestry, op. 102 (i-szy raz).
I.	Allegro.
II Andante.
III.	Vivace non troppo. Wykonają pp. Kochańscy.
Część II.
3. G. Fitelberg. „Pieśń o Sokole“, poemat symf., op. 18.
4. R. Strauss. Serenada Es-dur, op. 7, na instrumenty dęte (i-szjf raz).
5. Wallek—Walewski. „Paweł i Gaweł“, humoreska, (i-szy raz).
•X-
* *
L. v. Beethoven. Leonora Nr. 3 (uwertura).
Schumann w swych pismach, wydanych pod tytułem: „O muzyce i muzykach“, wspomi¬
nając o koncercie, na którym wykonywano wszystkie cztery uwertury do Fidelia, odzywa
się taką apostrofą:	„Dzięki że się wam Wiedeńczycy z 1805 roku, nie spodobała pierwsza
uwertura, i Beethoven w boskim gniewie jednę po drugiej stwarzać począł.—Nigdy mi się
tak potężnym nie wydał, jak właśnie owego wieczoru, kiedy można było być świadkiem
jakoby—tej pracy twórczej, tych zmian, ulepszeń ciągłych, tego wykuwania z gorącego
żelaza, coraz to nowych idei i myśli“.
Najbardziej znaną z koncertowej estrady i najczęściej wykonywaną jest uwertura,
nosząca liczbę III. Porządek chronologiczny, w jakim stworzone zostały,	nie	stoi w	ści¬
słym	związku z numeracją uwertur—która za czasów,	kiedy Schumann pisał,	na fałszy¬
wych jeszcze opartą była źródłach.
Uwertura nosząca liczbę I. (op. 138) była skomponowaną w r. 1807 dla mającej
się w Pradze wystawić opery i była tylko początkowo uważaną za pierwszą, wogóle za¬
gubioną, i odnalezioną dopiero po śmierci Beethovena (w r. 1835). W r. r84i jednak od¬
kryto dopiero rzeczywiście pierwszą z roku 1805 uwerturę, najbardziej zbliżoną do zna¬
nej III i będącą niejako jej prototypem.
„Wielka“ trzecia, będąca dziś na programie, powstała w rok później i była poraź
pierwszy wykonaną w Wiedniu na wiosnę roku i8o6-go przy powtórzeniu na nowo obro
bionej opery. Czwarta, stanowiąca dzisiaj zwykłą teatralną uwerturę Fidelia (w E-dur), jest
znacznie późniejszą, datuje bowiem 1814 r. Olbrzymia potęga natchnienia i siła III-ej
uwertury sprawiły, że stała się ona od lat wielu ozdobą wszystkich klasycznych progra¬
mów koncertowych. Wagner w jednej ze swych rozpraw muzycznych („Uber die Ouver¬
ture“) nazywa to dzieło, już nie uwerturą, ale samym w sobie potężnym dramatem, do¬
skonalsze i większe robiącem wrażenie, niż opera, której nie wstępem lecz gienjalnem
jest streszczeniem.
J. Brahms. Koncert podwójny na skrzypce	i wiolonczelę z tow.	orkiestry	op.
102,	a-mol. a) Allegro; b) Andante; c) Vivace ma	non troppo.
Dzieło to, należące do późniejszego okresu twórczości Brahmsa, przedstawia
nadzwyczaj interesujący problem zastosowania zespołu skrzypiec, wiolonczeli i akompan-
15
		

/NDIGCZAS006826_1910_006_0016_1399701.djvu

			jamentu do szerokich ram koncertu z orkiestrą, w którym oba solowe instrumenty posia¬
dają równie odpowiedzialne jak poważne pole do popisu.
G. Fitelberg. „Pieśń	o sokole11.	(Poemat symfoniczny	według Gorkiego).
Formę swej muzycznej	kompozycji	kształtował autor na	tle poematu Gorkij’a a
raczej na jednym z jego epizodów, który najsilniej pobudził jego wyobraźnię.
...„Wysoko na skałę wypełzł wąż - i zwinął się w kłębek w wilgotnej szczelinie.—
Spojrzał na szerokie morze. Słońce gorzało na niebie, oblewało góry gorącym oddechem
a u ich stóp w dole szumiały fale. Nagle spada z nieba sokół tuż—obok miejsca gdzie
leniwie spoczywał wąż. Pierś jego rozbita, pióra krwią oblane. Z dzikim krzykiem upadł
na ziemię, bijąc skrzydłami w bezsilnej rozpaczy. Ze strachem schował się wąż do ciem¬
nego kąta. Gdy zobaczył jednak, że życie ptaka na minuty policzone, wysunął się ku
niemu: „Widzisz, umierasz“! zasyczał szlachetnemu ptakowi wprost w oczy. Ciężkie we
stchnienie dobyło się z piersi śmiertelnie zranionego sokoła:	„Umieram... prawda, ale
moje życie piękne było, poznałem szczęście i sprzedałem je drogo, dzielnym byłem szer¬
mierzem! Dosięgnąłem nieba lotem moich skrzydeł—nieba, którego nigdy nie zobaczysz
z tak bliska ty, biedny tworze!“. Drżenie przebiegło jego ciało, z trudem podniósł się
nieco i błyszczące spojrzenie rzucił dookoła. Z ciemnej, szarej skały sączyła kroplami
woda, szaro było naokół i powietrze zatrute zapachem zgnilizny. Pełen tęsknoty i
bólu zawołał, zbierając ostatnie siły: „Och, wzlecieć raz jeszcze ku niebu, raz choćby zo¬
baczyć słońce. Jakże bolą rany! Gdybym mógł do mej rozdartej piersi przycisnąć wro¬
ga i krwią go własną zalać! O rozkoszy walki!“ Podniósł się sokół, z piersi dumny
okrzyk dobywa. Obsuwają się jego szpony na śliskiej skale, lecz on śmiało szykuje się
do lotu. Oddycha głęboko, rozpościera skrzydła, jeden błysk w oczach i pada w otwartą
przepaść. Niby kamień z góry rzucony, toczy się sokół na dół coraz prędzej i prędzej,
ze złamanemi skrzydłami i postrzępionemi pióry. Fala rzeczna ogarnęła ptaka, zmyła
krew jego ran, otoczyła go swą śnieżną pianą i zaniosła do morza... Długo leżał wąż
w	swej	szczelinie i rozmyślał o sokole, co	tak ukochał niebo...	„Coby to było, gdybym
i	ja	tak wzbił się ku słońcu?“	Wyprężył się niby pręt stali... Lecz kto się urodził by
pełzać, niech zostawi wzloty.—Po bolesnym upadku zaśmiał się szyderczo: „Jakież głupie
te ptaki!“ Coraz jaskrawiej, coraz goręcej błyszczało morze w słońcu, a fale dziko ude¬
rzały o brzeg. Z jego odmętów powstała potężna pieśń o dumnym sokole. I skały wo¬
koło i niebo nad niem zadrżało potęgą tej pieśni.
„Szalonej odwadze śpiewamy na chwałę!
Szalona odwaga—oto mądrość życia! O ty dumny boski ptaku! Upadłeś w wal¬
ce, lecz przyjdzie dzień, że każda kropla twej krwi niby iskra pożarna zapali wielki ogień,
który pochłonie zgniły świat, by stworzyć nowy byt w świetle wolności. Szalonych
odwadze śpiewamy cześć! Cicho spoczywa morze, leniwo toczy się fala ku brzegom
z cichem westchnieniem, a ja pogrążony w myślach spoglądam w bezmierną dal“.
R. Strauss. Serenada Es-dur op. 7 (Andante na instrumenty dęte).
Typowym przykładem jakimi drogami rozwijała się twórczość Ryszarda Straussa
jest serenada Es-dur, poświęcona „swemu wysoce szanownemu profosorowi panu Fr. W.
Meyerowi, król. baw. kapelmistrzowi nadwornemu“. — Nic tu jeszcze nie zapowiada
przyszłych „rewolucyjnych haseł“ autora Salome; forma „wzorowa“ według szkolnych po¬
jęć i wpływy Schumanna, Mendelssohna oraz Wagnera (z I-ej epoki) widoczne.
Bolesław Wałlek-Walewski. Gawęda o „Pawle i Gawle“. Poemat symfo¬
niczny, op. 3.
Po raz pierwszy wykonywany dziś poemat o „Pawle i Gawle“ należy do rzadkich
u nas utworów orkiestrowych, których cechą jest szczery, prawdziwy humor. Autor, na¬
leżący do najmłodszego pokolenia muzyków krakowskich (syn znanego artysty drama¬
tycznego i reżysera A. Walewskiego) jest od lat kilku dyrygientem chóru akademickiego
i na tem polu zaznaczył bardzo dodatnio swoją działalność oraz wybitne uzdolnienie.
Gawęda o „Pawle i Gawle“ jest pierwszą jego większą orkiestrową kompozycją, ilustru¬
jącą w nader charakterystyczny i pomysłowy sposób znany wiersz o „Pawle co spokojny
nie wadził nikomu“ i „Gawle co przeróżne wyprawiał swawole“; najważniejsze obrazy
gawędy znajdują tu w formie barwnej doskonałą muzyczną ilustrację; na podkreślenie za¬
sługuje moment, kiedy śpiącemu Pawłowi zaczynają na nos kapać krople wody.
Henryk Opieński.
Redaktor i Wydawca Roman Chojnacki.
Odbito czcionkami Warszawskiej Drukarni Estetycznej, Wielka 25.