/DIGCZAS002001_1932_167_0001.djvu

			Nr. 167 


Niedziela, 24 lipca 1932 


Rok 122 


...--- ,_."
_..._ _- -II 


'./ -. 
....- "1ft - 

i C1A,""'J/ 
. r 
._ <1-(." 
. ..,. I ;/. 6V 
{
 

?t t!.«,
({
 --1llĄ-tL _ 
rY v' 


ADRES REDAKCJI I ADMINISTRACJI: I Telefony: WYCHODZI CODZIENNIE PRÓCZ DNI POŚWiĄ- CENA I p R E N U M E R A T A: 
LWÓW, UL. SŁOWACKIEGO B. I-sze p. REDAKCJI TECZNYCH O GODZINIE 3-ciei POPOŁUDNIU NUMERU MiaJscowa miesi,cznie: bez dostawy do dQ- 
Listy należy frankować. - Reklamac je 21-18 REDAKTOROWIE NACZELNI: 15 gr. mu 2'80 - z dostawą 3'30. - ZamieJscowI 
otwarte wolne od opłaty. ADMINISTRACJI WOJCIECH BARANOWSKI miasi,cznie z przesyłką pocztową 3'30. - 
Rękopisów nadesłanych nie zwraca 
ię. 21-17 I I Dr. MARCELI SZAROT A Zagranic, 7'- P. K. O. Nr. 141.690. 
I 


J A N ś C I B O R. 


. poszukiwwaniu sojusznika 


Nie wiem, czy p. Adolf Hitler 
jest zaabonowany w jakimkolwiek 
biurze wycinków gazetowych. Jeśli 
tak - przeżył w ostatnich czasach 
wzruszające chwile. Podczas, gdy 
cały świat uważa go za bezczelnego 
zbira, usiłującego podpalić Europę 
i wnoszącego zarzewie wojny domo- 
wej do własnej niemieckiej ojczyzny, 
podcza's gdy i w ojczyźnie tej wszyst- 
ko, co lepsze, przeciwstawia się mu 
z całą stanowczością - jakaś tam 
agencja prasowa dostarcza mu nagle 
cały tom misternie naklejonych i 
przedómaczonych nifwątpliwie "ka- 
wałków" z któregoś z pism polskich, 
traktującego hitleryzm jako poważny, 
naturalny, a nawet dobrze poniekąd 
świadczący o Niemcach - ruch na- 
rodowy. 
To niesłychanie "względne" co- 
najmniej ustosunkowanie się do na- 
rastającego w pruskich żołdackich 
duszach, niebezpieczeństwa' powsz<;ch- 
nego - uchodzić mogłoby ze strony 
polskiej za szczyt objektywizmu, gdy- 
by między wierszami "głębokiej," ana- 
lizy p. Dmowskiego - on to bowiem 
o.świetla po swojemu obecne fermen- 
ty niemieckie - nie przewij,ały się 
białą nicią aż nadto widoczne i cał- 
kiem subjektywne tendencje. To nie 
bezstronny myśliciel polityczny roz- 
grzesza Niemców z wybuchu ich naj- 
gorszych instynkt6w, to nie dobrotli- 
wy filozof stara się wyrozumieć ich 
psychiczne niezdrowie, jako produkt 
klęski, to także nie odpowiedzialny 
reprezentant myśli ogólnopolskiei zaj- 
muje, swoiste ,cop-rawda, stanowisko 
wobec tego, co dzieje się w sąsiedni
m 
państwie. To 
ylko .zdeklarow
ny 
p o I s k i n a c J o n a 11 s t a,,, wod
 
polskieo-o ruchu "narodowego, czylI 
popros
u endecji, wyciąga. po. przez 
o-órv i lasy, po przez WIsłę I Odr<; 
dłoA porozumiewawczą do niemie- 
ckiego towarzysza pojęć. 
Czy to jest zdrada stanu?... Ani 
troch\... P. Dmowski odradza przecie 
Hitlerowi kontynuowanie ,pruskiej 
polity ki wschodniej i przestrzega go 
przed mogącemi wyniknąć dlań z tej 
racji (gdyby dobrych rad nie usłuchał) 
poważne;TIi konsekwencjami nawet. A 
wi<;c forrr.alnie jest p. Dmowski w naj- 
zupelniejszym porządku. Nie jest jed- 
nak w porządku moralnie, Jakiż stra- 
szliw\' wprowadza bowiem chaos w 
w\"obrażeni a tych wszystkich, którzy 
od niego właśnie uczą się ,my.śleć po- 
litycznie! Każe im uznac hItleryzm 
jako objaw pożądany i cenny san:ł 0 - 
obrony "narodoweJ" od wszystklc.h 
sił rozkładowych, jakie grożą obecnIe 
społeczeństwu niemieckiemu od we- 
v:nątrz, każe im schylić czoło przed 
opancerzoną pięścią pruskiego szo- 
winizmu, chcącą zdruzgotać wszyst
o
 
co staje im na drodze" i widzieć w lllej 
r\"Cerską emanację zdrowych instynk- 
:ów i upragnień... 
Hitlerowcy b<;dą bić Zydów, ko- 
munistów masonó",'. To wynib. - 
s -'lh p. Dmowski z całego 


nastawienia ich, które jest nastawie- 
niem każdego, chcącego bronić ziemi 
swej od wrogów wewnętrznych. 
Tymczasem jednak Zydów jakoś biją 
zamalo. To przykre... Ale to zanied- 
banie chwilowe zapewne. Rozważania 
;. arcynacjonalisty polskiego dojdą chy- 
ba w tej czy innej formie do "wodza" 
niemieckiego obozu "narodowego" - 
Obozu Wielkich Prus, czyli tamtejsze- 
go O. W. P. i wskażą mu właściwą 
drogę. Z tą nadzieją w nierozelwal- 
nym związku pozostają ciągłe wy- 
pady w kierunku fatalnej roli Zydów, 
zarówno w dziejach Prus jak i w dzie- 
jach Polski... Wyobraźcie sobie, że to 
"Żydy" właściwie popychały Prusa- 
ków na Wschód i pomagaly im do 
grabienia ziem naszych!... Boże, jakże 
się tam, wobec tego odkrycia, muszą 
przewracać w grobie margraf Gero, 
Henryk Ptasznik i wszyscy polegli. 
pod Grunwaldem Krzyżacy. Konty- 
nuatorami odwiecznej "misji" ich zo- 
stali kupcy i faktorzy, ci nawet, co 
podczas okupacji skupowali dla Niem- 
ców furaż i mięso w Kongresówce. 
Tak, tak... ogromną "Zydy" zrobiły 
karjerę... na Polakach. 
Lecz nacjonalizm polski nie zrobi 


"Przeciwnicy nasi głoszą hasło: "Klasa przeciw klasie", my zaś 
wolimy wołać: "Rasa przeciw rasie", niemczyzna przeciw słowiańszczyźnie". 
Z przemó wienia posła hitlerowskiego W reganda. 


Jej na Zydach. Nawet pomimo faktu, 
iż w Niemczech nagle objawił się po- 
tę7ny wszelkich walk rasowych so- 
jusznik. Na Zydach, a raczej na 
a- 
nim antysemityzmie, trudno bowiem 
wogóle wypłynąć na wielkie wody. 
Nie dokonali tego swego czasu ani 
Drummond, ani Stocker, ani Lueger, 
ani Puryszkiewicz... nie .dokona tego 
i p. Dmowski. Obawiam się, że i p. 
Adolf Hitler nic tutaj nie pomoże. 
I że naród niemiecki swoich 600.000 
Zydów, ani nie wyrżnie, ani nie po- 
topi, tylko pop ros tu ułoży sobie z 
nimi współżycie tak lub inaczej. W 
bżdyra razie nie Polaka jest rzeczą 
zachęcać innych do "bicia Żydów" w 
tej czy innej formie... _ 
P. Dmowski jest dosyć stary, by 
nie mieć pokaźnej liczby życiowych 
,;ośwladczeń. O ..niektórych niestety 
zapomina stanowczo... "Być może, że 
Żydzi angielscy usposabiali źle wzglę- 
dem nas Lloyd George'a a Zydzi ame- 
'rykańscy to i owo szepnęli w ostat- 
niej chwili Wilsonowi - być może, 
był to jednak w niemałym stopniu 
odruch wywołany srogim antysemic- 
kim marsem i tupetem, z jakiem i 
wkroczył w r. 1916 p. Roman Dmow- 



 ostatniej clzw i/i. 
Mowa senatora Loewenherza 
na posiedzeniu unji międzyparlamentarnej 
wywarła wielkie wrażenie wśród Niemców. 


Warszawa. (Tel. wł.). Korespon- 
dent genewski "Kurjera W arszaw- 
skiego" donosi: 
Na posiedzeniu Unji międzyparla- 
mentarnej, podczas mowy prezesa 
polskiej delegacji, senatora Loewen- 
herza duże wrażenie, a nawet poru- 
szenie wśród delegatów niemieckich, 
wywarł zwrot, w którym mówca pol- 
ski podkreślił, że gdyby tylko część 
kredytów, umieszczonych w Niem- 
czech, ze szkodą dla zainteresowanych, 
byla zużyta racjonalnie w krajach 
rolniczych, tO rezultaty byłyby bar- 
dziej zadowalające. 


Zauważono również i podkreślano 
potem w kuluarach zdanie, krytyku- 
jące nie rozważanie uwag państw Eti- 
ropy centralnej i wschodniej, które to 
państwa zbyt często stawiane są wo- 
bec faktów dokonanych w sprawach, 
dotyczących ich interesów żywot- 
nych. 
Podkreślenie polityczne tych dwóch 
momentów oraz operowanie argu- 
mentem państw agrarnych, uczyniło 
wystąpienie polskiej delegacji parla- 
mentarnej jednem z najżywiej komen- 
towanych. 


-<>--- 


B. komendant policji berlinskiej 
został zwolniony z więzienia. 
(Telefonem od nGSZegO kor
ndenta..) 
Warszawa. (Sch.) Z Berlina don 0- sienia. iż wszyscy trzej biorą udział 
s:ą: Aresztowany wczoraj na polec e- w akcji nielegalnej, mającej na celu 
me komendanta wojskowego gen. przywrócenie Heimansberga na jego 
R'U!1dstaedta br1y komendant Dolicii dotychczasowe stanowisko. śledztwo 
Hetmansberg 
 ReichsbanneroWliec urzędowe nie potwierdziło tych I?O- 
Karlsber!; zostalI w. godzinach wie- dejrzeń co do Heimansberga i Karls- 
czornych wypuszczenI na wolność. berga. Natomiast przeciw mjr. Enke- 
Komunikat. urzę?owy wyjaśnia, że m
 który zatrzymany został w a- 
aresztowanIe Helmansberga
 Enkego reszcie, wdrożone będzie postępowanie 
i Karlsberga nastąpiło wskutek donie- karno-sądowe. 
0----- 


..L 


ski odrazu na salony polityczne lon- 
dyńskie, wprowadzony uprzejmie 
przez ambasadora carskiego hr. Ben- 
ckendorfa. T.o nie sir IMond i jakaś 
tam "pani Mondowa" zepsuli naszą 
grę w Anglji - to uczynila w niema- 
łym stopniu sława wielkiego inicjatora 
bojkotu Zydów w Polsce, podjętego 
roztropnie prawie przed samą woj- 
ną... Tak, tak... nie trzeba i własnych 
zasług wykreślać z karty dziejów. 
Endecja uczyniła wszystko co mogła, 
aby Polskę podać w nienawiść Zy.. 
dom całego świata. I co śmieszniej., 
sze - uczynła to tylko gębą, nie czy- 
nami... Bo czynów nie dokonała żad- 
nych. . 
Ta skłonność do gadulstwa, nie nie- 
szkodliweg.o jednakże, przenika cała 
i owo "porozumienie się na dystans", 
j.akiego W za.kresie "progr
unowym" 
próbuje najwidoaniej w t
i chwili w 
stosunku do Niemc6w - narodowców 
p. Roman Dmowski. Bowiem człowiek 
poważny nie rzuca słów na wi
tr 
i liczy zawsze na to, Że g d z i e ś 
d o j d ą... Nie chcemy odbierać mu 
nadziei. Gdzieś dojdą napewno, gdzieś 
zrobią należyte wrażenie, ale nie tam, 
dokąd są adresowane. Hitler nie skie- 
ruje swych brutalnych zapędów prze- 
ciwko Zydom i masonom wyłącznie, 
jakby to chciał p. Dmowski. Nie uczy- 
ni tego, ponieważ jest .lepszym 'po- 
litykiem od szefów polskiej Narodo- 
wej Demokracji; więc podobnie jak 
Bismarck sprobuje raczej, i 2yd6w 
"odpowiednio wykorzystać" dla spra- 
wy niemieckiej. A w głupstwa Q 
rachunku, jaki zapłaci za to, nie 
wierzy. Natomiast stanowisko po- 
lit y c:: n o - mora,lne części społeczeń- 
stwa polskiego, reprezentowanej przez 
p. R. Dmowskiego, stanie się w Eu- 
ropie głośne. I w momentach, decy- 
dujących o niejednem, liczby przyja- 
ciół naszych nie pomnoży. 
O tern należałoby pamiętać, jak 
również i o tern, że dezorJentowaniem 
swych własnych podko;TIendnych, 
szczególniej gdy ich dużo, złą im się 
oddaje usługę. C6ż przyjdzie koIT'uZ 
tego, że gromada półgłówk6w uwie- 
rzy, iż oto w Niemczech iŚci się w tej 
chwili wspaniały "ruch narodowy", 
mający odrodzić społeczeństwo, ruch, 
który i naszemu nacjonalizmowi 000- 
jętny być nie może, potwierdza bo- 
wiem Jego wszystkie tezy... Już widzę 
odchodzący z Polski do Berlina trans- 
port wielu miljonów ziel.onych wstą- 
żeczek... Może je przypną hitlerowcy 
i zwr6cą całą energj'ę ,swą w jedynym 
- jak wywodzi p. Dmowski - właś- 
ciwyrr. kierunku... Może... Nie było- 
by i wówczas przyczyny do uciechy. 
Morze nienawiści rasowej rozlałoby 
się znow1!' 
 rozlew taki, nigdy nie 
zatr.z
muJe 
Ię w 
kr
ślonem miejscu. 
LepIeJ. go WIęC, a
1 nIe propagować, 
anI 
Ie. za!ecac ITInym, tern bardziej 
gdy lUZ wIadomo, że za wszelkie na- 
szeptywania w tym węględzie płaci się 
dro
o. 


-
		

/DIGCZAS002001_1932_167_0002.djvu

			Str. 2 


GAZET A LWOWSK.A z dnia 24- lipca 1932. 


Nr. 16i 


Zarząd 


zenia nowego rządu 
pruskiego. 


Berlin. (PA TL N a ul icach miasta 
rozplakatowano wczoraj rozporządze- 
nie gen. Rundstaedta zawierające za- 
kaz nawolywania w jakiejkolwiek 
formic do urządzenia strajku gene- 
ralnego. Według doniesień prasy, gen. 
Run:itaedt mial polccić przeprowa- 
dzenie szeregu zmian w Wydziale po- 
litycznym prezydjum policji w Berli- 
nie. Referaty do spraw t. zw. ruchu 
lewicowo - radykalnego powierzonc 
mają być nowym kierownikom, któ- 
T} ch przekonania polityczne gwaran- 
tują brak wszelkich sympatji dla ha- 
seł lewicowych. Również w Wydziaic 
załatwiającym kwest je kulturalne ma- 
ją być przeprowadzone zmiany per- 
sonalne. Prasa zapowiada szereg zmian 
personalnych na stanowiskach róż- 
nych centralnych instytucyj w Pru- 
sach, jak np. kas państwowych i t. p. 
Berlin. (PAT). W związku z are- 
sztowaniem komendanta policji Hei- 
mansberga, przewódcy Reichsbanneru 
Karlsberga i majora Enkego, biuro 
COl1ti wyjaśnia, Że Heimansberg był 
również członkiem Reichsbanncru, ma 
jor Enke zaś pozostawał w ścisłych 
stosunkach z Karlbergiem. Wedlug 
doniesień prasy, zarzuty stawiane 
Heimansbergowi pozostają w związku 
z jego stosunkiem do Reichsbanneru. 
Berlin. (P AT). O aresztowanym 
komend1ncie policji berlińskiej Hei- 
mansbergu, majorze Enke i przewód- 
cy Reichsbanneru Karlsbergu brak 
wszelkich bliższych wiadomości. W c- 
dle komunikatu biura Conti, czynni- 
ki rządowe nie zamierzają na razie 
ogłasz
ć żadnych wyjaśnień w tej 
sprawIe. 
Prasa nacjonalistyczna wymleI1la 
jako powód aresztowania Heimans- 
berga to, iż dążyć on miał za po- 
średnictwem majora Enkego, członka 
partji radykalno - demokratycznej do 
wplynięcia na członków partji będą- 
cych zwolennikami socjal-demokra- 
rów i Reichsbanneru aby wystąpJii 
przeciw jego usunięciu z urzędu. Ma- 
jor Enke zredagować mial ulotkę na- 
wołującą ludność do wystąpień ulicz- 
nych. Karlsberg, który z zawodu jest 
akto.rem siużyć miał za łącznika przy 
kierownictwie Zelaznego Frontu. W 
czasie przeprowadzonej rewizji miano 
znaleźć u Enkego list, obciążający 
mocno wszystkich trzech aresztowa- 
nych. Prasa donosi dalej, że na pole- 
cenie wojskowego komendanta gen. 
Rundstaedta, który wydal rozkaz a- 
resztowania, zbierze się prawdopodob 
nie sąd, który w trybie doraźnym 
rozpatrzy sprawę Heimansberga i 
tow. zgodnie z postanowieniami o- 
statniego dekretu prezydenta przewi- 
dującemi wydanie wyroku w ciągu 24- 
godzin. 
Dochodzenia w tej sprawIe otoczo- 


Uchwaly Rady Ministrów. 
Wanzawa. (PAT.). W piątek 22 b. 
Ir. odbyło 
ię w prezydjum Rady Mi- 
ni
tr6w pod przewodnictwe:n mini 
strJ Zawadzkiego posiedzenie Rady 
Ministrów, na którem uchwalono pro 
jekty rozporządzeń Prezydenta Rzpli- 
tej w sprawie segregacji wierzytelnoś- 
ci na nieruchomościach ziemskich 
6parcelowanych w celu spłaty ucią:l1i- 
wych zobowiązań, o zapobieganiu 
skutkom trudności płatniczych w rol- 
nictwie, o utworzeniu urzędów roz- 
Jemczych do spraw kredytowych ma- 
łej własności rolnej, oraz o noweliza- 
cji rozporządzenia Prezydenta Rzpli- 
tej z dnia 29 czerwca 1924 o lichwie 
pieniężnej. Wreszcie poza załatwie- 
niem szeregu spraw bieżących Rada 
Ministrów powzi<;ła między inneITi u- 
('hwał ę o rozwiązaniu sejmików po- 
wiatowych powiatu działdowskiego i 
tczewskiego i o przeniesieniu dyrekcji 
kolei z Gdańska do Torunia. 


ne są jak najściślejszą tajemnicą. 
Berlin. (P AT), Frakcja centrowa 
scjmu pruskiego uchwaliła rezolucję 
aprobującą odwolanic się rządu pru- 
skiego do Trybunału stanu przeciwko 
zarządzcniom rządu Rzeszy. Przyjęta 


jednogłośnie w obecności mlI1lStrów 
centrowych Steigera, Schmidta i Hirt- 
siefera rezolucja, określa postępowa- 
nic rządu Rzeszy jako sprzeczne z 
Konstytucją. 


Kanclerz v. Papen zwolal konferencję 
przedstawicieli krajów związkowych. 
Berlin. (PATJ. Pociągiem wieczor- 
nym Papen w towarzystwie ministra 
pracy Schaffera i dyr. ministerjalnego 
Pukasa udał się do Stuttgartu na zwo- 
łaną przez sicbie konfcrcncję z przcd- 
stawicielami krajów związkowych. 


Minister spraw wewn. Rzcszy Gayl 
przybędzie do Sztuttgartu z Frank- 
furtu n/M., gdzie obecnie przebywa. 
Powrót członków gabinetu do Berlina 
przewidziany jest w niedzielę popo- 
łudniu. 


Part ja komunistyczna w Niemczech 
będzie wkrótce rozwiązana. 


Berlin. (PATL Utrzymującą si<; od 
szeregu dni pogłoskę o bezpośrednio 
oczekiwan ym zakazie istnienia partji 
komunistycznej, potwierdza dziś or- 
gan komunistyczny "Welt am 
Abend". Wedle tego dziennika dele- 
gacja przewódców narod. - socjalistów 
złożyła Papenowi wniosek o rozwią- 
zanie partji komunistycznej, zamknię- 
cie jcj organów prasowych i areszto- 
wanie przewódców. Jednoczdnie roZ- 


Stan wyjątkowy 


wiązane mają być znajdujące si
 pod 
wpływem komunistów Związki walki 
przeciw faszyzmowi oraz t. zw. re- 
wolucyjne organizacje zawodowe ro- 
botnicze Sprawy te poruszyć ma 
kanclerz Papen na jutrzejszej konfe- 
rencji premjerów kraj6w związko.- 
wy ch w Sztuttgarcie. Jak twierdzi 
"Welt am Abend" koła kierowniczc 
centrum nie sprzeciwią się wydaniu 
zakazu. 


będzie 


zniesiony? 


Berlin. (PA T). '\(T edłu
 doniesień i jckr uchylenia jcszcze przed dniem 
Voss. 
t(' rząd. Rzeszy zamierz:i I I wyboru do Reichstagu stanu wyją':1w- 
przedłozyc prez. H1l1denburgowi pro- wego, wprowadzonego w Berlinie i 


Brandenburgji. Sprawą tą zając si<; ma 
pbinet po powrocie kanclerza i in- 
nych członków rządu z konferencji 
. przedstawicieli krajów związkowych 
w Sztuttgarcie. 


Rewelacyjna treść do- 
kumentów o planach 
bitlerowców. 


Berlin. (PATJ. Prasa republiK ań- 
sk
 o.glasza cieka we d
kumenty, za- 
wlcrające przygotowanIa przez na- 
rodowych socjalistów postanowień 
prasowych l policyjnych na wypadek 
objt;cia przcz nich władzy w Prusach. 
Dzienniki stojące na lewo od "Deut- 
schc Allg. Ztg." miałyby podlegać 
trwałcmu zakazowi. Cenzurze pre- 
wencyjnej podlegałyby: "Deutsche 
Allg. Ztg," wydawnictwa Schala 
(prasa I-Iugenbergowska), "Kreuzzei- 
tung", "Deutsche T ageszei tung" i 
.:Ligliche Rundschau". Bez cenzury 
móglby si
 ukazywać tylko "An- 
griH", wszechniemiecka "Deutsche 
Ztg." i .,Berliner I30rsen Ztg,". Poza- 
tem miałaby być wprowadzona ścisła 
kontrola nad szeregicm czasopism o 
charakterze nacjonalistycznym, któ- 
reby mogły tworzyć opozycj<; intelek- 
tualną przeciw narodowym socjali- 
stom. Policję miałoby zastąpić 9.000 
szturmowców. Oddziały szturmowe 
bylyby ulokowane w opróżnionym 
gmachu centrali komunistycznej, re- 
dakcji "V orwartsu", wydawnictw 
Mossego i Ullsteina. Za wykroczcnia 
przeciwko zarządzeniom władz naro- 
dowo - socjalisto przewidziane byłyby 
OO-tre kary, a przedewszystkiem w po- 
staci wysylania do obozów pracy 
przymusowej, zorganizowanych na 
wzór obozów koncentracyjnych dla 
jcńców wojennych. 


Omówiwszy następnie poszczeg61- 
ne części rezolucji, Nadolny oświad-. 
czył, że żadne z postanowień rezolucji 
n.ie stanowi kroku naprz6d. Pozatern 
z<1lrzucił rezolucji, że pomija ona różne 
zagadnienia, jak ograniczenie wyszko- 
lonych rezerw, ograniczenie bezpośred- 
n.ie materjału wojennego i t. d. To 
też delegacja niemiecka nie może u- 
waŻać rezolucji za wystarczającą, tern 
bardziej, że nie zawiera ona uznania 
zasady równości praw. Delegacja nie- 
miecka uważa, że obecn-ł konferencia 
musi się wypowiedzieć cO' do tei za- 
sady. Dotąd chodziło o prace przygo- 
towawcze, natomiast O'becnie rezolucil 
przedstawia pierws7.y rezultat kon- 
kretny. Zawiera ona postanowienia, 
które wskażują, że rozbrojenie ogóln:: 
nie póidzie drogą wyznaczoną przez 
klauzule rozbrojeniowe Niemiec. Nie- 
które postanowien.ia rezO'lucji stwO- 
rzyłyby dla Niemiec nowe ogranicze- 
nia, którym dotąd Niemcy nie podle- 
gały. 
Ponieważ żądanie włączenia do re- 
zolucji formuły równości praw nie 
zostało uwzględnione, rząd niemie<:ki 
polecił Nadolnemu oświadczyć: Dalsza 
współpraca Niemiec w pracach r
- 


Przemówienia 


Genewa. (PATJ. W dalszym ciągu 
dzisiejszego posiedzenia 'komisji głów- 
neJ konferencji rozbrojeniO'wej prze- 
mawiali między in. sir John Simon i 
I-Ier,riot. Pierwsźy z nich w sposób sta 
nowczy, choć pelen kurtuazji atako- 
wał stanowisko delegacji niemieckiej, 
i nagłe ultirr:atywne wystąpienie w 
sprawie równości praw. 
Pierwsze wystąpienie Herriota w 


Sensacyjna deklaracja delegata Rzeszy 
na posiedzeniu konferencji rozbrojeniowej. 
Niemcy grożą opuszczeniem obrad. 


brojeniowych jest możliwa tylko, je- 
żeli uznana zostanie r6wność praw. 
Jeżeli konferencja chciałaby stworzyć 
reguły i zasady 'rozbrojenia powszech- 
nego, wykluczające Niemcy i inne 
państwa od tych reguł i nakładaj
ce 
na nie wyjątkowy system dyskrymi- 
nacyjny, to tego rodzaju stanowisko 
byłoby niezgodne z uczuciem honoru 
narodowego. Jednakże ten punkt wi- 
dzenia nie został dotąd uznany przez 
wszystkie państwa. Stwarza to nie- 
pewność, która czyni zdaniem rządu 
niemieckiego niemożliwą wszelką Qra- 
cę pożyteczną. Jeżeli zagadnienia te 
wymagają wyjaśnień, rząd niemiecki 
gotów jest Irozpocząć natychmiost 
negocjacje z państwami zainteresowa- 
nemi. Rząd niemiecki, kończy dekla- 
racja, musi niemniej już dziś oświad- 
czyć, że nie może się zobowiązać do 
kontynuowania współpracy na WY_el:" 
dek, ,gdyby zadowalające załatwienie 
tego decydującego dla Niemiec punktu 
nie nastąpiło przed wznowien
e
 pr lC 
konferencji. Z deklaracji, złożonej 
przez Nadolnego, wynika, że Niemcy 
grożą, iż nie powrócą na konferen
ję, 
jeżeli nie zostanie uwzględnione Ich 
żądanie równości praw. 


Simona 


. 
I 


Herriota. 


Genewa. (PAT.) Przedpołudn,iowe 
posiedzenie komisji głównej. konferen- 
cji rozbrojeniowej wypełniła dyskusja 
nad poszczególnemi częściamirezolu- 
cji kańcowej. Odn.ośnie czołgów, ko- 
misja odrzuciła 26 głosami przeciw 6 
poprawkę sowiecką, zmierzającą do 
całkowitego zniesienia czołgów. Ustęp 
dotyczący wojny chemicznej i bakte
 
rjologicznej oraz kontroli i ograni- 
czenia wydatków wojskowych. został 
przyjęty bez dyskusji. Do ustępu o 
kontroli prywatnej fabrykacji broni, 
delegat hiszpański Madariaga złożył 
w imieniu grupy 8 państw, m. in. 
Polski, paprawkę, domagającą się roz- 
ciągnięcia reglamentacji także na czę- 
ściową fabrykację broni. Poprawka ta 
została przyjęta. N astępnie przy jętO 
trzecią, czwartą i piątą część proto- 
kołu rezolucji. 
Genewa. (PAT.) Na popołuan.io- 
wem posiedzeniu komisji głównej roz- 
paczęło się składanie deklaracyj koń- 
cowych. Bardzo ostrą i sensacY:Y!ą w 
swych konkluzjach deklarację złożył 
delegat niemiecki Nadolny, który do- 
tąd w dyskusji nad projektami -rezo- 
lucji głosu nie zabierał. Nadolny przy. 
pO'mniał żądania państw rozbrojanych, 
zmierzające do zmniejszen.ia zbrojeń 
do mażliwie najmniejszego poziomu 
i do równaści praw t. j. zastąpienia 
obecnego stanu ,rozbrojenia jednO'- 
stronnego przez system artykułu 8 
pakru, zastosowany jednakowo do 
wszystkich państw. Delegacja niemiec- 
ka spadziewała się, że konferencja 
spełni te postulaty. Jej zdaniem kon- 
ferencja ta jest także konferencją li- 
kwidacj,i przeszłości. Winna ona zam- 
mknąć rozdział historji powojennej, 
który powinien być już zamknqęty od 
dawna. 


Genewie bylo oczekiwane z wielkie m 
zainteresowaniem. Wypelniona po 
brzegi sala zg,otowała przed i po ;no- 
wie gorącą owację premjerowi francu- 
skiemu. Herriot zobrazował obszernie 
stanowisko delegacji francuskiej, po- 
czem zakończył następująco: Delega- 
cja francu&ka w dalszym ciągu będzie 
spodziewała się solidarnej organizacji 
pokoju, ale tymczasem nie odmówi
		

/DIGCZAS002001_1932_167_0003.djvu

			Nr. 167 


G A Z E T.'\ L W O W S K A Z dilia 24 J;pca 1932. 


Str. 3 


swe;o ;ios u rezolu;.:ji. Czyni to bez 
lad;w;.:h ukrytych n:yśli i śle naro- 
dO:!l b
atnie pozdrowienia republiki 
fr a!1, uskiej. 
Poza tern na dzisiejsze:n posiedze- 
I1!U przemawiali także delegaci mnieJ- 
snch państw. Znaczna ich wi
kszość 
za.j
la to samo stanowisko, Co Simon i 
Hcrnot. Formułując pewne zastrzeże- 
nia oznajmili, iż będą głosowali za 
prOJektem. Naton
iast delegaci W
- 
gier, Austrji i Bułgarji zajęli podob?e, 
)ak Nadolny stanowisko opozycYJ
e 
i z::powiedzieli, że powstrzymają Sl
 
od 
Iosowania. 
bnkusja nie została zakończona. 
Jutra prze:nawiać b
dzie delegat 
Polski gen. Burchardt Bukacki. 


Niepewna tendencja na 
giełdzie berlińskiej. 
Berlin. (PATJ. Na gieldzie berliń- 
skiej zapanowała dziś tendencja niepe- 
wna. Wedle doniesie[I prasy przyczy- 
']'l sie miał} do tego pogłoski o za- 

niarz
 rządu przeprowadzenia pożycz 
ki prZ\'musowej na ccle zatrudnienia 
be7fcbotn ych. 


Nowy konflikt chińsko- 
j
poński. 
Paryż. (PAT.L Agc:ncja Rengo do- 
,wsi "L miarodajnych źródeł, że wja- 
dze 
hińskie liczą si" z niebezpieczeń- 
,twem chiI1sko-)apońskie:;0 konfliktu 
z8rojne
o i obzuj'l wielkie zdener- 
wowanie. \V okolicach Pekinu i Tien 
lsinu panuje ,;orączkowa akcja zao- 
patrywania wojsk w broń i an:unicj
. 
P: !cJsięwzi
te: zosuły surowe zarzą- 
c/:nia prze;.:iw dezercji. \'Vzmocniono 
również stan liczebny wojsk przez 
wcielenie: nowcuo rekruta. JednoczeŚ- 

il' w\.J:o.nc: zos
aly rozkazy obserwo- 
\\',u:ia ruchów wojsk japońskich. 


Ks. Józef Joachim Góral. 
Kurvtvba. (PAT.) Odjechał stąd 0_ 
kfl;t
m . :,Conte y en.i
" do Polski ks. 
.1ónf Joachim Gór..,!. proboszcz w ko- 
Jo,
 ji poJskiej Abranches pod Kurytybą. 
K,. Gór-a!, który jest czło'lkiem Zgromadze- 
nia XX. Misjonarzy prowincji krakowskiej, 
pracuje w Br;!zylji be
 przerwy od r. 19 11 , 
b,Jąc proboszczem najpIerw w St;!ntc Santa 
Carharina, w kolonJach polskich Massaran- 
auba i Rio Vermc1ho, ;! od 12 lat w Abran_ 
che'. Poza zaj,ciami duszpastcrskiemi ks. 
Góral pracuje na polu dziennikarskiem, w\'- 
da;c wiele broszur, opracował gram;!tyk, 
polsko-portug;!Jską. a w ostatnich latach wy_ 
dal cenny słl1wnik portugalsko_polski oraz 
poiskcLportugalski. Nadto ks. Góral bierz.e 
CZ\nn\" udział w pracach społecznych Polon)l 
Branlijskiej, będąc prezesem Zwi
zku Towa- 
rz\';w "Oświata" w Br.azylji. 
. Ks. Góral zabawi w Polsce kilka tygo- 
dni. zwiedzi Warszawę, Kraków, Poznań, 

lilno, Lwów oraz swe rodzinne stronY.l1 a 
Pomorzu. 


Incydent francusko-wioski 
na kongresie Ullji międzyparlamentarnej. 


Genewa. (PAT.) Na wczorajszem I 
rannem posiedzeniu kongresu Unji 
międzyparlamentarnej doszło do in- 
cydentu francusko - włoskiego. O 
incydencie tym otrzymujemy nast. 
szczeg6ły: Deputowany włoski Co- 
stomagna wygłosił przem6wif'nie, po- 
święcone sprawie kodyfikacji prawa 
międzynarodowego, w kt6rern kładł 
duży nacisk na konieczność oparcia 
'stosunk6w międzynarodowych na za- 
sadach sprawiedliwości i prawa każde- 
go narodu do posiadania dostateczne- 
go terytorjum, kolonji i t. d. Gdy 
m6wca włoski skończył, znany socja- 
listyczny przew6dca francuski Renau- 
de-! ze swego miejsca zawołał. "Niema 
sprawiedliwości tam, gdzie niema wol- 


ności, ani kontroli opinji public?nej". 
Dało to pow6d do żywych prote- 
st6w delegat6w włoskich i ostr<:,i wy- 
miany zdań, w toku kt6rej Renaudel 
zawołał: "Reprezentujecie rząd:, kt
ry 
wydał rozkaz zamordowania Mate
w 
tiego" . 
Wywołało to nowe protesty I 0- 
g6lny tumult. Sala została zamkni<;ta 
i natychmiast przybyli do niej z S3- 
siednie j sali obrad konferencji rozbro- 
jeniowej delegaci wojskowi włoscy. 
Wywołało to znowu protest socjalisty 
francuskiego Brumbacha. Przewodni- 
czący grupy francuskiej, senator Mer- 
lin złożył oświadczen.ie, w kt6rem 
stwierdza, Że incydent jest czysto in- 
dywidualny. Delegacja francuska za- 


Stan wojenny w Berlinie. 


Wskutek ogłoszenia przez prezydenta Hind
nburga stanu wojennego na terytorjum Berlina 
i Brandenburgji, oddziały Reichswchry obsadziły główne gmachy rządu pruskiego w Ber- 
linie. - Na ilustracji naszej widzimy żołnierzy Reichswehry w helmach stalowych, z ka- 
rabinami i granatami ręc
nemi_.,.P.lz!=d gn1achem prezydjum policji. 


Międzynarodowy kongres ratownictwa. 


Sekretarjat Gencralny Mi<;dzynaro- 
dowego Zw,ązku Ratownictwa i Pi er 
wszej pomocy w razie wypadków, z 
siedzibą w Amsterdamie komunikuje, 
że IV Kongres Międzynarodowy Ra- 
townictwa i Pierwszej pomocy w razie 
wypadk6w. odbędzie si
 w roku. T -. 
w Kopenhadze, zapewne w m-cu czer- 
wcu. Pierwszy, drugi i trzeci kongres 
miały miejsce w Frankfurcie n. M., 
Wiedniu i Amsterdamie. 
Organizatorzy Kongresu maJą na- 


dziej
, że niebawem we wszystkich 
krajach utworzą się komitety narodo- 
we, aby umożliwić jaknaj'Szersze urze- 
czywistnienie dążeń Kong'resu, miano- 
wicie wymianę doświadczeń w całym 
świe
ie w dziedzinie ratownictwa i pi er 
wszq pomocy. 
O informacje zwracać się należy 
do Sekretarjatu Generalnego, Amster- 
dam, Keizergracht 134, lub do sekre- 
tarza komitetu duńskiego, p. Dz. L. 
Fraenkel, 4 TrIangel, Kopenhaga. 


chowuje całkowitą neutralność. 
Następnie zabrał głos sen.ator San 
Martino, przewodniczący grupy wło- 
skiej, który zażądał, aby Renaudel 
przeprosił delegację włoską za incy. 
dent i Za obrazę rządu i narodu wło- 
skiego i Mussoliniego. 
Renaudel, wstając, oświadczył, że 
w żadnym wypadku tego nie uczyni. 
W nowym og6lnym tumulcie 20- 
siedzenie zostało przerwane, poczem 
natychmiast zebrała się rada Unji. Tu 
Włosi ponownie zażądali przeprosin, 
lub wykluczenia Renaudela. Na wypa- 
dek nie otrzymania zadośćuczynienia, 
Włosi zapowiedzieli, że opuszczą Unję 
międzyparlamentarn,ą. W czasie dysku. 
sji delegaci włoscy opuścili sałę obrad. 
Po dłuższej dyskusji, na wniosek 
przewodniczącego grupy polskiej, se- 
natora Lowenherza, postanowiono, że 
ścisłe prezydjum, złożone z przewod- 
niczącego i 4-ch wiceprzewodniczą- 
cych, m. in. sen. Lowenherza, zreda- 
guje oświadczenie, które zostanie zło- 
żone na plenarnem posiedzeniu konf
- 
renc )I. 
Genewa. (P A T.) Po incydencie na 
posiedzeniu kongresu U n,ji międzypar- 
lamentarnej wszyscy delegaci wło scy 
na kongres oraz na konferencję .roz- 
brojeniową zebrali się na naradę pod 
przewodnictwem Balbo. Renaudel w 
wywiadzie z prasą oświadczył: "Od 
dwu dni słyszy si
 ze strony dele
a- 
t6w włoskich nieprzerwane hymny 
pochwalne na cześć faszyzmu. Uwa- 
żam, iż jest to sprzeCZf!'e z systemem 
pa:rlamentarnym. CzłonKom kongresu 
przysługuje całkowita swoboda sło- 
wa". Delegat francuski potwierdził 
wypowiedziane przezeń słowa, kt6re 
wywołały ze strony włoskiej protest 
oraz inwektywy, na które Renaudel 
odpowiedział, iż nie przyjmuje lekcji 
od przedstawicieli systemu, który za- 
bił Mateottiego. Jeden ze świadków 
incydentu oświadczył, że ze strony 
delegacji włoskiej padł także zarzut 
pod adresem Francji, iż udziela schro- 
nienia zab6jcom faszyst6w. 
Genewa. (PAT.) Przewodnicząc 'I 
konferencji Unji międzyparlamentar- 
nej, Carton de Viard, przedsi
wziął 
wczoraj popołudn.iu pr6bę załatwie- 
nia incydentu, jaki wynikł między de- 
legacją włoską a posłem socjalistycz- 
nym francuskim Renaudelem. Tym- 
czasem pr6ba ta nie została uwieńczo- 
na sukcesem, wobec czego posiedzen,ie 
Unji, wyznaczone na popołudniu, od- 
roczono na dziś. 


PIOTR CHMIELOWSKI. ") 


Z przeszłości Wołczuch. 


\V sie nalÓące niegdyś do klucza 
maj:nkoweo-o hr. Karnickich zachowa- 
h. 
iele z
bytk6w zwyczajowych i 
prawnych. Szczególnie dają się one 
zauważyć w Wołczuchach, wsi należą- 
cej do tego klucza, a położonej przy 
dawnym pocztowym gościńcu Lwów- 
Przemyśl, odległej o 10 km. od histo- 
rycznego miasteczka sejmikowego Są- 
dowej Wiszni. 
\\' W ołczuchach był dwór z rezy- 
denc ja dziedzica i zaścianek szlachecki. 
Z upadkiem pańszczyzny trwającej 
tam do około r. 1870, zachwiał się ma- 
jątek Karnickich. Jak dw6r tak i. 
zlach 
ta nie mogąC SIę przyzwyczalc do 
płatnego teraz robotnika, popadła w 
dlugi. 


':.) P. Piotr Chmielowski, ;Jutor artyk 
ulu p. r. "Z przeszłości Wolcz
ch". nosząc j ,' 
nazwisko słynnego historyka 
lteratury po s 
kiej, jest wybitnym znawcą żyCI;! 
aszego}ud

 
;! zachęcony. przezemnie podjął Sl-ę skreslenl 
swych spostrzeżeń w szeregu l
znych 

tv- 
kułów. wkraczających w dziedz1l1, .st
dJow 
regjonaJnych, dzisiaj tak żywo ,rozkwitaJących. 
Dr. Przemysław Dąbkowski 
Prof. U J. K. 


- 


W zaścianku najdłużej zachowali 
sw6j charakter szlachecki "Korczak i" 
po mieczu i po kądzieli, mianowicie: 
Czołowscy, Pohoreccy i Geppartowie. 
Hrabia, wspominany jest jeszczL: 
dziś przez starszych włościan z wiel- 
kim szacunkiem, jako pan z pana, 
wielki, hojny i dobry. Jako opiekun 
miejscowej gr.-kat. cerkwi doznawał 
specjalnego zaszczytu całowania pate- 
ny w czasie Mszy św., dla jego też ro- 
dziny znajdowały się tuŻ przy wrotach 
carskich ozdobne fotele. Lasy pańskie 
byly obciążone na rzecz cerkwi serwi- 
tutem. 


Karniccy pozbyli się W olczuch 
w:tenczas, gdy chłopi przestali już cał- 
kIem "chodzić na pańskie odrabiać". 

orcza
i o. wiele dłużej się utrzymali, 
I po nIch Jednak obecnie na miejscu 
brak potomstwa. 
Po dworze pańskim i szlachcie zo- 
stało tylko wspomnienie wielkości a 
tam gdzie dawniej wykrzykiwal tylko 
aumienny, czy mny funkcionarjusz 
dworski, stoją dziś zabudowania go- 


-----.-..._
 -----........... 


spodarskie chlopów, których oJcowIe 
odrabiali pańszczyznę. 
Z czasem zanikły też karczmy o 
ciekawych nazwach, jak: "Usterja", 
"Wygoda", "Hyclówka" i "Wsiowa". 
Wszystkie one były własnością dworu. 
"Usterja" (Austerja) karczma z zajaz- 
dem i stajnią, gdzie dawniej, jak opo- 
wiadają były do zmiany pocztowe ko- 
nie, dostarczane przez dwór. Stała ona 
na ustroniu, zdala od wsi, przy trakcie. 
..Wygoda" otrzymala nazwę swą stąd, 
że leżala przy skrzyżowaniu dróg, jed- 
nej wiodącej do wsi i trakcie szosowym 
Lwów-Przemyśl i była wygodna dla 
szlachty, jak i podróżnych. "Wydra" 
polożona jest wśród bagnistych łąk i 
tam, jak opowiadają, miało być sporo 
zwierząt tej nazwy, których cenne fu- 
terka kupował osiadły w karczmie ku- 
piec-żyd. "Hyclówka" - polożona na 
pagórku, gdzie jak opowiadają starzy, 
zabijano psy i niszczono padlinę. O- 
statnia, "Wsiowa" czyli "Gospodar- 
ska", była najczęściej uczęszczaną przez 
chłopów. W zwyczaju było, że każ- 
de wesele i zabawa musiała się tam od- 
być, tam teŻ łagodzono spory wy- 
nikłe wśród miejscowych chłop6w, 
szlachcic bowiem rzadko kiedy do niej 
zaglądał. 
Najwięcej stosunkowo można ze- 
brać szczeg6łów o szlachcie, gdyż po- 


,
.......--- ... 


tomkowie jej dopiero niedawno, bo o- 
koło 20 lat temu, porzucili nieprak- 
tyczne do pracy surduty, przystoso- 
wując si<; pod tym względem do po- 
zostałych mieszkańców wsi. Reszra 
pozbyła się ojcowizn i przeniosła się 
do miast lub wyjechała do Ameryki. 
Zwyczaje ich niektóre zachowały się 
do tego czasu, a o wielu opowiadają 
jeszcze świadkowie. stosunków z cza- 
sów szlacheckiej tej wsi. 
I tak odmienne od dzisiejszego mie- 
li spadkobranie, następstwem kt6rego 
była pewnego rodzaju wspólność ma- 
jątkowa. Zasadniczo najstarszy wie- 
kiem obejmowal majątek dziedziczny 
po ojcu, dziadzie. Po dojŚciu do lat (24) 
najstarszego syna, ieniono go "do do- 
mu" t. zn. "do ojczyzny" (ojcowizny). 
Gdy nie było synów, "przyjmowano" 
zięcia do córki najstarszej lub najmlod- 
szej. Teraz syn albo zięć zast
pował 
ojca (teścia) w gospodarce, która prze- 
chodziła na jego własność. Gdy było 
więcej braci, szli do służby państwo- 
wej (sąd, pÓźniej kolej), z ojcowizny 
otrzymując spłatę zależnie od utargu, 
zazwyczaj od 100-200 reńskich. Taki 
sam los sp
)t'ykał siostry z tern, że one 
mogły ml1IeJ wytargować. Gdy na oj- 
cowiźni
 zo
tała c6rka najstarsza. 
w
ględnle n
Jmłodsza, resztę si6str od- 
wlanowywab rodzice za życia lub te- 


-.-..-.......... ---.
		

/DIGCZAS002001_1932_167_0004.djvu

			Str. "ł 


GAZETA LWOWSKA z dnia 24 lipca 1932. 


Nr. 167 


Proces mordercy prezydenta Ooumera 
odbędzie się 25 lipca. 


Proces Gorgułowa przed paryskim 
s
dem przysięgłych został ostatecznie 
wyznaczony na dzień 25 lipca. 
Obrona wyczerpala wszystkie
 praw 
ne możliwości,. by osiągnąć dodatko- 
we śledztwo w tej sprawie. Prezes są- 
du wezwał jednak do siebie adwoka- 
tów i ośwIadczył im, że po zapozna- 
niu się ź ich memoran
um nie 
waża 
za stosowne naznaczema noweJ psy- 
chjatryczn
j kontr-ekspertyzy idodat 
kowego śledztwa. 
Adwokaci po wyjściu z gabinetu 
przewodniczącego sądu wręczyli dzien 
nikarzom kopję tego memorandum, 
zawierającego lO arkuszy drukow,l- 
nych. :&
A: 
Zwracając się do prezesa sądu, o- 
brońcy napomknęli, że pierwsza ich 
próba otrzymania kontr-ekspertyzy u 
sędziego śledczego, spełzła na niczem. 
Od tej chwifi, z własnej inicjatywy 
przeprow<1dzili. oni kontr-ekspertyzę
 
której wynik "nie pozostawia wątpli- 
wości co do nienormalności Gorgulo- 
wa", został podpisany przez trzech 
znanych psychjatrów, przez Rosjanina 
z pochodzenia, dra Lwowa, dra Lorga 
i dra Legrun. 
Dr. Lwow jest naczelnym lekarzem 
kliniki dla umysłowo chorych i wyra- 
ził swe przekonanie, że Gorgułow jest 
nienormalny i dlatego konieczne jest 
nowe śledztwo. Dr. Lorg jest oficjal- 
nym ekspertem sądowym i wylicza 
cały szereg nie normalnych, patologicz- 
nych zjawisk w psychice Gorgułowa, 
dodając - "gdyby Gorgułowa przy- 
prowadzono do "Infirmerie Speciale" 
w przededniu zabójstwa, nie wahał- 
bym si<; ani jednej chwili i umieścił w 
domu umysłowo chorych". Do pod ob 
nej konkluzji przyszedł i dr. Legrun, 
ordynator szpitala dlaumyslowo cho- 
rych departamentu Sekwany. 
Adwokaci powołują się również na 
tłumacza prL'} sięgłego, który oświad- 
czył, że nie jest w możności przetiu- 
maczyć niektórych ustępów z książki 
Gorgułowa "Zielona Ewangelja" - do 
tego stopnia robią one wrażenie bre- 
dzenia. 
W zakończeniu memorandum 0- 
brom skarży się na niekt6re braki w 
śledztwie. Naprzykład nie jest powie- 
dziane, że "Z jedną ze swych żon Gor- 
gułow rozstał się gdyż ona go zdra. 
dzała, niewyjaśniona również historja 
ze sztuczne mi promieniami, nie wska- 
zano również, że Gorgułow do zabój- 
stwa prezydenta republiki wzbudza! 


okresami wrażenie nie normalnego. Na 
tcj pod
:tawie obrona żądała kontr- 
ekspertyzy psychjatrycznej, dodatko- 
wego śledztwa i całkowitego przełoże- 
nia książki "Zielona Ewangelja". 
Adwokat Geraud wręczając memo 
r Jndum dziennikarzom oświadczył: 
- Dotychczas odmawiałem wywia 
dów. Lecz b
rąc pod uwagęodpowie-. 
dzialność, jaka spada w związku z eks- 
pertyzą psychJatryczną, uważam za 
swój obowiązek zawodowy opubliko- 
wania memorandum, wręczonego 


przez obronę. Nie chciałbym, by opi- 
nja publiczna oskarżyla nas jedynie o 
chęć przeciągnięcia sprawy. Nie pro- 
testuj<; przeciwko decyzji przewodni- 
czącego, podyktowanej sumieniem sę- 
d 7 iego. On nawet uprzedził mnie o 
odmowie, czego nie mial prawa uczy- 
nić. Ja, ze swej strony podkreślam zna 
czenie świadectw wymienionych leka- 
rzy i żaiuJę, że sp6r medycyny wynik- 
nie podczas posiedzenia sądu, czego 
można było uniknąć, gdyby była do- 
puszczona kontr-ekspertyza. 


Zgrzyty na konferencji imperjalnej. 
Londyn. (PATJ. Z nadeszłych do nież przez ten wolny przywóz nie bę- 
Londynu bardziej krytycznych rapor- f cizie pokrzywdzony przemysł kanadyj 
tów o wczorajsze m otwarciu konfe- ski, ponieważ rozwinął się On obecnie 
rencji imperjalnej wynika, Że wbrew w wielu dziedzinach. Oferta Bennetta 
twierdzeniom optymistycznym p6ł-. jest niewS'p61n:ierna do tego, co daJe 
ofiCjalnych sprawozdań, pierwJszy i czego żąda. 
dzień odrazu ujawnił sprzeczności, Baldwi n oświadczył, że Anglja na 
rokujące konferencji małe nadzieje wolny handel z dominjami 'stanowczo 
na powodzenie. Przedstawiciel Kan
- nie p6jdzie i Że dąży raczej do obale- 
dy premjer Bennett, oraz przedstawI- nia barjer celnych z obcemi krajami 
ciel Nowej Zelandji Coates postawili a nie podwyższania ich, albowiem han 
kwestJę wyraźnie, żądając, aby Wiel- del z obcemi krajami stanowi 70 pro- 
ka Brytanja wprowadziła wysokie cent handlu Anglji a z dominjami tyl- 
da ochronne lla wszelkie produkty ko 10 procent. 

ywności
w:e sprowadzane ni
 z kra- Podczas przem6wienia przedsta- 
JOW d?n:Il1Jalnych, lecz z. panstw o
- wiciela Jrlandji O'Kelly doszło do bu- 

ych, Jak Arge.ntyna, D.anJ
' Holan
Ja rzliwych n:anifestacji wszystkich do- 
ltd. Kanada 1 Austr.aIJ
 ząda)ą ",:"lęC minjów na cześć Irlandji. O'Kelly był 
wolne
o rynku dla sIebIe, natomla,st przedmiotem owacji podczas kt6rych 
wysokIch ceł ochronnych dla obcych. delegacja brytyjska siedziała nierucho- 
Wzamian za to ;naksymalne żą- ;no. Wog6le pierwszy dzień wywarł 
danie, kt6re jest więcej niż tylko pre- wrażenie zwartego frontu dominj6w 
ferehcją celną, Bennett w imieniu przeciw Wielkiej Brytanji, która jest 
Kanady zaproponował wolny od da izolowana, mimo zewnętrznych po- 
przywóz wyrobów przemysłowychzorów 'serdecznej gościnności panują- 
angielskich do Kanady, z daleko idą- :cej W Ottawie. 
cemi jednak zastrzeżeniami, że r6w- 
, 


Mac Donald utrapieniem krawców 
a D gielskicb. 
Premjer angielski Ramsay Mac Do 
nald jest mężczyzną mimo wieku swe- 
go bardzo przystojnym, Wynikałoby 
z tego, Że powinien być elegan ;kim. 
Ale krawcy angielscy są innego zda- 
nia i czynią premjerowi go!:,zkie z te- 
go powodu wyrzuty. 
Krawcy w organie swoim nie zaj- 
mują się oceną talentu polityczne
o 
Mac Donalda, ogran,iczają się do oce- 
ny jego ubrań. Ta wypada bardzo 
niepomyślnie. Premjer, ich zdaniem, 


stara się być eleganckim, ale czyni to 
bez powodzenia i w sposób mocno 
n,iefachowy. 
"Premjer jest właściwie dobrze u- 
brany - pisze naczelny organ kraw- 
ców - ubranIa jego są dobre, kostju- 
my sportowe są nawet doskonałe, ale 
w całości zdarzają się bardzo cz
sto 
błędy i niepoprawności, kt6re n,ie 
przyczyniają się zgoła do ugruntowa- 
nia dobrego wyobrażenia o smaku 
angielskim". 


stamentem. Szlachta sporządzała te- 
stamenty we dworze, być może, wobec 
hrabiego lub jego urzędnika. 
Podobny zwyczaj zachował się i u 
chłopÓw z tern, że mężczyzna opusz- 
czający ojcowiznę otrzymywał konia, 
p6ł wozu, pług i mniejszą sumę, bo 
najwyżej IOO reńskich, a dziewczyna 
krowę, wyprawę j najwyżej 50 reń- 
skich, co najważniejsze jednak musiała 
dostać przynajmniej 5 sznurów korali, 
wartości dochodzącej nawet do 200 
reńskich. 
Przodkowie szlachty wo!Czuskiej słu 
żyli ongiś w kozakach nadwornych 
hrabiego. Za jakieś, bliżej nieznane za- 
sługi zostali obdarzeni t. zw. łanem 
szlacheckim i innemi łanami ok. 300 
morgów i lasem ok. 80 morgów zwa- 
nym dziś "szlacheckim". Ten ostatni 
utrzymywał się ja
o. wsp6lna własn
ść 
całej szlachty. Z bIegIem czas
, w m.la- 
rę jak szlachta pozbyw.ała SIę s",:olch 
działek polowych, kupujący chłopI zy- 
skiwali tem samem prawo do lasu. Na- 
st
pstwa tego są takie, że <;>statni z 
"Korczak6w" jeszcze dziś mający pr.a- 
wo do tej wspólnej własności, nie WIe, 
jak daleko jego prawo sięga. Układ 
parcel jest wog61e bardzo zagmatwany 
i nie regularny. Wynika to stąd, że ku- 
pującymi byli zazwyczaj 
hł.oPi,. kt?- 
I rzy kupowali to przygodme I nalwme. 
Charakterystyczny jest n. p. taki wy- 


padek: Dominik Polański, schłopiały 
szlachcic kupił od Pohoreckiego za I 
garniec wódki (okowity) kawał lasu 
z sześcioma dębami znajdującemi się 
w głębi lasu. Sprzedającemu chodziło 
o to, aby Polański nie mógł nigdy drze 
wa wyrębać' Z czasem świadkowie te- 
go aktu zeznali ten fakt przed sądem, 
kt6ry przyznał Dominikowi Polań- 
skiemu parcelkę o powierzchni kilku- 
nastu metr6w kwadratowych, położo
 
ną wewnątrz posiadłości Pohoreckiego. 
Dalszą właściwością wsi jest prawo 
wypasu łąk, polegające na tern, że do 
św. Jerzego (Jura) można było bez. 
karnie paść bydło po wszystkich łą- 
kach. 
Zwyczaje, których część tu opisa- 
łem, były wiernie utrzymywane do 
czasu, gdy dw6r zostawał w posiadaniu 
Karnickich. Z chwilą, gdy ci wyzbyli 
się go, majątek marniał wraz z za
 
bytkami, (pięknym pałacem, który 
już na kilka dziesiątek lat przed woj- 
ną posiadał elektryczne oświetlenie, 
wodociąg i prześliczny park pałacowy 
"Dębnik") oraz zacierały się zwycza- 
je. Dziś zarówno po obszernych i sta- 
rych dobrach Karnickich, jak i po u- 
święconych odwiecznie zwyczajach 
pozostało wspomnienie. 
Do najbardziej charakterystycz- 
nych postaci wiejskich należał śp. Jan 
Jackowski b. długoletni naczelnik gmi- 


ny Wołczuchy, popularnie zwany Łan- 
wójt, p6źniej zasłużony djak i zachry- 
stjan w parafjalnej grecko-kat. cerkwi 
w W olczuchach, pamiętający jeszcze 
przedostatniego hr. Karnickiego. 
Do zabytk6w wiejskich należy za- 
liczyć pomnik św. Jana na granicy 
gruntów wsi Wolczuchy i Rodatycze, 
pochodzący z r. 1800, gdzie są 4 ta- 
blice, I marmurowa, 3 wapieniowe, z 
tych 2 jeszcze do odczytania. Marmu. 
rowa nosi 4-wiersz pochwalny na 
czeŚć św. Jana opiekuna Wolczuch: 
Patronie Sławy, Sekretu i Skruchy 
Cnót Twych pamiątkę czcząc wiernie 
[Wolczuchy 
A na Swym Groncie chcąc ie I'łosić 
[trwale 
Kładną tu Kolop Twej czci y Chwale. 
Roku 1800. 
Na wapieniowej tablicy jest data 
wystawienia pomnika z nazwiskiem 
fundatora: 


Remigius Felix de Karnia 
L. Baro Karnicki 
Statuam hanc lapideam condidit 
Die I-ma Augusti Anno 1800. 


Krawcy martwią się, że Mac Do- 
nald jest 'fanatyczn'ym zwolennikiem 
miękkiego kapelusza. MiękkI kape- 
:usz przy żakiecie to jest herezja. 
,.,Tego rodzaju kombinacja jest nietyl- 
ko niepoprawna, ale wprost brzydka", 
pisze mistrz igły, zamieniwszy się w 
sarkastycznego mistrza pióra. 
Ale Mac Donald ma jeszcze cięż- 
szy grzech na sumieniu. Do szarego 
ubrama zwykł nosić stojący kołnie- 
rzyk z czarnym motylkiem. Z\resztą 
fiLe on jeden ma na swoim sumieniu 
ten. ciężki grzech, gdyż. inni politycy 
popełniają go również. 
"Na ogół należy powiedzieć, że 
nasi kierujący politycy nie ubierają Się 
dobrze - pisze organ krawców. Przv- 
glądając się im, 
ie mOżna nabrać 
o- 
brego przekonama o sztuce krawcow 
angielskich. 'A moglibyśmy 'Przecież 
żądać od' tych pan6w, fotografowa - 
nych tak często, aby nam robili lep- 
szą reklamę". 
Krawcy są bezlitośni w s'Y"0jej k
v- 
ce, ale krytyka ta ma swoJe granIce 
I za
rzymuje się przed osobami z ro- 
dziny kr6lewskiej. Te mogą robić co 
im się podoba. Niedawno temu król 
Jerzy miał na spodniach fałd z boku. 
Świat powin:enby się zawalić ale 
nikt nie ośmielił się zwrócić na to u- 
wagę. 


Sąd doraźDY W Rybniku. 
Rybnik. (PAT.). Przed sąde:n do- 
raźnym w Rybniku odbyła się rozpra- 
wa przeciwko Józefowi Gaworcz
ko- 
wi oskarżonem u o zamordowaIlIe z 
pobudek seksualnych 7-letnieJ Anieli 
Krajcok w lesie pod Rybnikiem. po 
przeprowadzonej rOZJprawie sąd wydał 
wyrok, skazujący oskarżonego na ka- 
r
 śmierci przez powieszenie. Obroń- 
ca jego wni6sł do P. Prezydenta 
Rzplitej prośbę o ułaskawienie. 


Projekt reformy studjów 
lekarskich w Czechosło- 
wacji. 
Czechosłowackie koła lekarskie przy 
współudziale wydziałów medycyny uniwer- 
sytetów czechosł{)wackich poworoły do ży'cia 
specjalną komisję, która ma opracować pro- 
jekt reformy studjów lekarskich. Opracowa- 
no wniosek, według którego studjll. medycz- 
ne rozszerzone mają być o jeden semesur, a 
og6lny program studj6w m(1 bIć zestawiom. 
tak, aby w przyszłoki nowi lekarze dyplo- 
mow;\ni wyposażeni byli w gruntowniejsze 
doświadczenia praktyczne, czego przy do_ 
tychczasowym programie osiągnąć nie 
można. 
Po wakacjach zwolane będzie zgroma- 
dzenie og6Ino-lekarskie, na kt6rem opraco- 
wane będą ostateczne linje dla nowej refor_ 
my studjów lekarskich. 


MORZE - TO DROGA 
POLSKI W S WIA TI 


Stan zasiewów w Polsce. 


Główny Urząd Statystyczny podaje do 
wiadomości, że stan zasiewów głóWD\'ch 
ziemiopłod6w, ustalony na podstawie mniei- 
szej sieci korespondentów rolnych (6[:) 
sprawozdań), przedst;\.wiał się w dni.u 5. lipca 
(w okresie przed żniwamI), przecIętnIe dla 
Polski następująco: 


1932 r. 
5.VII q.VI 5.VI 
Pszenica ozima 3,3 3. 1 ,.2 
Zyto ozime 3.4 3.3 
.Z 
Jęczmień ozimy 3.3 3. 2 ,. 3 
Pszenica jara 3.5 3.3 3.4 
Jęczmień jary 3. 6 3.3 ,.5 
Owies 3.4 3.4 ,.4 
Ziemniaki 3,5 3.4 3,3 
Buraki cukrowe 3.2 3. 0 3. r 
(Stopień 5 oznacz,a stan wyborowy,. 4 - 
dobry, 3 - średni, przeciętny, 2 mierny. 
l - zły). 
,W porównaniu ze stanem z polowy 
czerwca daje się zauwil.iyć znaczna poprawa 
wszystkich prawie ziemioplodów. Przyczyni- 
ły się ku temu w znacznej mie.rze 
ost.ate
znQ 
ilość słońca (80 proc. odpowIedzI) l CIepła 
(73 proc. odpowiedzi) przy dostatecznej .ilości 
deszcz6w (78 proc. odpowiedzi) i, w zWIązku 
z tem.. dostatecznej wilgoci (78 pro<;. odpo
 
wiedzi). Najmniej stosunkowo wilgocI w rolt 
stwierdzono w Woj. krakowskiem, lwowskiem 
i stanisławowskiem. 


'
"
 


A...:........:........:..........
		

/DIGCZAS002001_1932_167_0005.djvu

			,'\. r. 167 


G A Z E T A L W O W S K A z dnia 24 lipca 1932. 


Sb. i 


KRONIK A 
I 
KALENDARZYK 


Lipiec 


Rz.-kat. Apolinarego 
Gr.-kat. Antonia 


23 
Sobota 


iiii 



 


Wacbód oIoó.,. Ir S m 20 
Zachód Ir 19 m 59 


LWOWSKA 


co GRAJĄ W TEATRACH: 
TEATR WIELKi 
Dziś i W dnie ru1Stępne: "BANDA". 
(Dwa przedstawienia. o godz. 7.30 i 9.45.) 


TEATR ROZMAITOśCL 
Przedstawienia zawieszone. 


co WY:sWIETLAJĄ W KINACH: 
APOLLO: "Potęga miłości". 
CHIMERA: "Sekretarka osobista". 
KOPERNIK: "Pod c:z,arem Neapolu". 
Mistrz śmiechu Harold Lloyd "Nowoczesny 
Don Kiszot" . 
LEW: ,.Okręt zaginionych dziewcząt" 
o'raz . Panna wdówka". 
MAR.YSIENKA: "Pod czarem Neapolu", 
Mistrz śmiechu Harold Lloyd "Nowoczesny 
Don Kiszot". 
OAZA: "Romans kadeta" oraz "Noce 
w pustyniach". 
PALACE: "Igranie z miłością" (Henri 
G4rat). 
pAN: "Wyrok morza" oraz "Pochod- 
m&" . 
PASAŻ: "Uchwycona szajka" oraz "U- 
piór w operze". 
PROMIEN : "Kochanka gwardzisty" oraz 
Pulapka na męż6w". 
" stONCE: Nieczynne. 
STYLOWY: "Zycie przyszłość ko- 
biety". 


Z Towarzystwa Przyjaci6ł Sztuk Pięk- 
nych we Lwowie. W ubiegłą niedzielę w p'o- 
łudnie odbyło się w Palacu Sztuki na pla£.u 
Targ6w Wschodnich uroczyste otwarcie 
zbiorowej wystawy rz.eźb prof. Ewdarda 
Wittiga, świetne;;o artysty, tw6rc
 projektu 
pomnika Słowackiego we Lwow,ie. R6wn
;: 
cze
nie otwarto wystawę "Nowe) Generacji 
międzymiastowego. og6lnopolskiego zrzesze- 
nia a	
			

/DIGCZAS002001_1932_167_0006.djvu

			Sb.6 


GAZETA LWOWSK.A z dnia 24 lipca r932. 


Nr. 167 


Lato w zwyczajach ludowych. 


Każda pora roku znajduje odbicie 
w przysłowiach, pogwarkach I zwy- 
czajach ludowych. Lato jest czasem 
najintensywniejszej pracy, zbioru plo 
n6w, kampaQją;'. która ma zadecydo- 
wać ocałyrr:. roku. Niema tam też 
miej
ca na luźne obl.'zędy, na zabawy, 
podobnie Jak to .się odbywa na God y 
(Boże Narodzenie), zapusty itd. Do- 
piero po żniwach' wolno wytchnąć, 
odpocząć i zabawić się. Zwyczaj do- 
żynek jest też rozpow
zechniony w 
caleJ Polsce, a pieśni dożynkowych 
:11amy ogromną obfitość. 
Żniwa prawie w całej Polsce, z wv 
jątkiem północnych Kresów i Podha- 
la, rozpoczynają się r 5 lipca. Przysło- 
\\)e ludowe mówi: "Lipiec _ ostatek 
stare j mąki wypiecz". I drugie : "W raz 
Ze Szkapler?yną Matką (r6 lipca) idź 
na zagon Z czeladką". Pierwszy dzień 
żniwa ma charakter uroczysty, żeńcy 
idą w 'pole z pieŚniami. Dziedzicowi, ". 
kiedy. tikaże ,się w polu, dziewczęta o- 
wiJają nogi powrósłem ze słorr:y, aby 
otrzymać wykup. Pogoda w żniwa 
dec.yduje o szczęśliwym zbiorze i o 
całym roku. \'V'idać to z przysł6w, 
które stawiają horoskopy na, podsta- 
wie pogody w taki czy inny dzień. 
"Kto we żniwa patrzy chłodu, na- 
-=ierpi się w zimie głodu". "Źle na Pro- 
kopa, jak zmoknie kopa". 
W sierpniu, kiedy już całe zboże 
jest zebrane, następuje ważny i rado- 
sny obrzęd dożynek. Wyprawiają go 
zwykle dwory, na Mazowszu Jednak 
i na Pomorzu w niektórych miejsco- 
wościach i włościanie święcą zakoń- 
czenie żniw obfitszą, niż zwykle ucz- 
tą, śpiewem i tańcami. 
CiekawYłr obrzędem, coraz bar- 
dziej już zanikającym jest ,zwyczaj 
"strojenia przepiórki". Na polu, w 
miejscu odkrytem, pozostawia się nie- 
zżętą kępkę zboża. Po zehraniu plo- 
nu, kępę dzieli się na czę
ci, plecie z 
nich warkocze i wiąże u góry pod 
kłosa:ni, tworząc w ten sposoo rodzaj 
sklepienia. Pod tern sklepieniem ukła- 
da się na kawałku pł6tna kawałek 
chleba, grosz i sól, co ma symbolizo- 
wać dostatek i dobry plon dla rolni- 
ka. Nast<;pnie trzeba przepiórkę "obo- 
rać". Jest to zabawa dla parobk6w, 
ktćrzy chwytają przodownicę i ciąg- 
ną po ziemi dokoła przepiórki, aby 
ja no.gami "oborała". Zal1' iast przo- 
dowl1Icy to samo robią nieraz młodej 
żniwiarce, która poraz pierwszy w 
tym roku stanęła do żniwa. Rozocho- 
ceni żniwiarze nie darują czase:n i 
k
rhowcn:łu i włodarzowi _ każdy z 
nIch musI "oborać" przepi6rkę. 


Doskonała anegdota. 
Dziennikarze, którzy byli w Lo- 
zallllie na ostatniej konferencji mię- 
dzynarodowej, przywieźli z sobą garść 
nowych, interesujących anegdot. Oto 
jedna z nich: - 
W klubie prasy pewien korespoń- 
dent amerykański nieco nadużył do- 
brodziejstw "mokrego reżymu" i, da- 
jąc folgę nienawiści do Japończyków, 
począł wymY9lać iBogu-ducha winne- 
mu przedstawicielowi ż6łte; rasy, spo- 
żywającemu kolację. Wszystkie ujem- 
ne określenia w angielskim, francu- 
ski;n i niemieckim języku zostały 
zuzyte. 
 napastowany z prawdziwie 
wschodmą flegmą jadł i uśmiechał się. 
słucha! tych wszystkich obelg! 
To jeszcze bardziej wyprowadzało 
z równowagi podochoconego Yanke- 
sa. Wreszcie skoczył i byłby skrzywdził 
spokojną żółtą twarz, gdyby inni ko- 
ledzy nie przeszkodzili temu i nie wy- 
prowadzili awanturnika. 
Po powrocie do klubu nic mos>li 
jednak powstrzymać się od uszczypli- 
wego powiedzenia napastowa'nemu: 
- Ależ pan jest cierpliwy, że wy- 
słuchał tych wsźystkich obelg! 
- A czegóż chcecie - odparł ten 
z dobrotliwym uśmiechem - abym 
ja, Chińczyk, przerywał wymyślanie 
Da Japończyka? 


Po ustrojeniu przepiórki przycho- 
dzi kolej na plecenie wieńców z kło- 
sów wszystkich gatunków zboża i 
kwiatów. Najpiękniejszy wieniec nie- 
sie przodownica, czyli ta dziewczyna, 
która przez cały czas żniw przodowała 
w robocie. Przodownicą według tra- 
dycji nie mOŻe być mężatka, musi 
zawsze ustąpić tego zaszczytu dziew- 
czynie. Za przodownicą postępują z 
wieńcami inni żniwiarze i żniwiarki, z 
mnic jszerni wieńcami i równiankami 
kwiatów. Jeszcze nie widać gro:nady, 
a już żdaleka rozlega się śpiew, zwia- 
stujący dziedzIcowi nadciąganie żeń- 
, 
cow. 


Otwórz nam, !"lnie, nowe Wle,rzeJe, 
Bo się n... polu już kI os nie chwieje, 
Plon niesiem, plon 


Naszemu dziedzicowi w dom! 
WynijdLźe, panie, na ten ganeczek, 
Przyjm od dziewczyny z plonu wianeczek, 
Plon niesiem, plon! 


Charakterystycznem jest wychwa- 
lanie przez żniwiarzy swego pana, a 
ganienie najbliższegosąsiada. Motyw 
ten znajdujemy we wszystkich dziel- 
nicach Polski. 


U naszego pana pszeniczk... we złocie, 
A u pana... (sąsiad...) porosła n... slocie. 
U pan...... (sąsiada) myszy zboże jedzą. 
Do naszego !"lna i drogi nie wiedzą. 
Plon niesiem, plon! 


Okr<;żne jest to właściwie ten sam 
obrzęd, z tą różnicą, że dożynki są 
zakończeniem żniwa, a okrężne 
wszystkich robót polnych przed zimą, 
a więc i siejby.. Przeważnie jednak o- 
bydwie nazwy określają tę sal1'ą uro- 
czystość i pod nazwą okrężnego ro- 
ZlImie 
ię dożynki. Haen. 


Psy stambulskie. 


Gło
n€ niegdyś, historyczne niemal 
psy ko

ail
ynopolitańskie, jak wIa- 
domo,. pł:'ie
afy istnieć. Na mocy de- 
kretu z r.t.9G9 żostaly one wysiane na 
odosobnioną': wyspę skalistą na morzu 
Marmara, 'gdzie wyginęfy doszczętnie 
z głodu. . 
Obecnie dr; Remleiget, były naczel 
nik \vydziału Instytutu Pasteurowskie- 
go w Konstantynopolu, ogłosil w 
.,Mercure de France" w nader intere- 
sującym artykule dzieje owego charak 
terystycznego zjawiska b. stolicy Im- 
perjum Ottomańskiego. 
Psów tych było w Stambule okola 
50.000! Wywodziły się one od tak- 
sów (jamników), przywiezionych do 
Carogrodu w wiekach średnich przez 
uczestników pochodów krzyżowych. 
Zdegenerowane z biegiem czasu, dro- 
gą krzyżowania z kundlami ulicznemi, 
zatraciły nietylko cechy swej rasy, 
tworząc swoistą, potwornie brzydką 
ras
 stambulskiego włóczęgi. 
Ciekawa byla "struktura socjalna" 
tej jedynej w swym rodzaju psiej spo- 
łeczności, która posiadała dość złożo- 
ną i pomyslową organizację we- 
wnętrzną. 
Psy stambulskie tworzyły niejako 
oddzialy rejonowe, pozostające liczeb- 
nie w stosunku prostym do wielkości 
"macierzystych" dzielnic. Każdyod. 
dział był sprężyście dowodzony przez 
"patrjarchę", zwanego przez Turków 
- "baszą" lub "wielkim admirałem". 
\v.śród psów-wł6częgów istniała bar- 
dzo ostra dyscyplina. Nie śmiały one 
przekraczać swych rejonów i zagłębiać 


się na "terytorjum obce", co było su- 
rowo i doraźnie karane przez "tubyl- 
c6w". Zdarzały się na tem tle całe psie 
wojny, lub też krwawe pojedynki wo- 
dzów zwaśnionych oddziałów. 
Rano i w ciągu dnia psy szukały 
sobie pożywienia indywidualnie. Naj- 
ciekawsze sceny i częstenajostrzejsze 
"bitwy" zdarzały się wieczorem, pod- 
czas gremjalnych uczt, kiedy wylewa- 
no pomyje i wyrzucano z domostw 
odpadki zwyczajem wschodnim 
wprost na ulicę. Jak twierdzi doktór 
I Remleiget, szczekanie, warczenie, mla 
skanie i chrzęst kości w silnych psich 
zębach o tej godzinie tłumiły wszyst- 
kIe inne odgłosy Stambułu. Nie było 
co prawda wtedy motocykli, samocho 
dów, sygnałów i syren! 
Wypadki wścieklizny zdarzały się 
zadziwiająco rzadko w tej psiej groma 
dzie. Należy to tłumaczyć w pierw- 
szym rzędzie izolacją oddział6w, przy 
wiązanych do poszczególnych tere- 
n6w, co zapobiegało rozszerzaniu się 
ewentualnej zarazy. Stosunek ludności 
do tego jedynego w swoim rodzaju 
"społeczeństwa" zwierzęcego był tole- 
rancyjnie-dobroduszny i wyrozumia- 
ły. 
Ciekawe, że na wytępienie tej psiej 
armji wpłynęly czynniki... politycz- 
ne! 
Mianowicie - mlodoturcy, uwaŻa- 
jąc psią plagę stambulską za żywą po- 
zostałość i uosobienie tradycyj starej 
Turcji sułtańskiej, postanowili znisz- 
czyć 6w "zabytek" i w kilka miesięcy 
dopięli swego. 


Gd ybym się drugi raz narodzil... 
Interesuiąca. ankieta paryskiego pisma. 
Pewien tygodnik paryski rozpisał Pewien znany francuski teatrolog 
niedawno ankietę na bardzo ciekawy wypowiedział się tak: Miałem lat sze- 
temat, wystosowując do szeregu wy- snaŚCie, kiedy mój ojciec oddał mię na 
bitnych osobistości dość drażliwe py- naukę do krawca. Od tego czasu pr6- 
tania: "Czy pan jest ze swej karjery bowałem rozmaitych zawod6w. Byłem 
zadowolony? Czy w dziecinnych la- agentem handlowym, kupcem, urzęd- 
tach marzył pan o zdobyciu tych suk- nikiem. ubezpieczeń, aktorem, dzienni- 
cesów w życiu, jakie stały się pańskim karzem, bankierem prywatnym, sekre- 
udziałem? Czy żyjąc po raz drugi na tarzem teatru, a w końcu dyrektorem 
świecie, urządziłby pan sobie życie po- teatru. Gdybym mógł na nowo za- 
dobnie, jak teraz?". cząć, nie wahalbym się w wyborze. 
Z dwustu zainterpelowanych w ten "Czyniłbym akurat to samo". 
sposób znakomitości większość odmó- Madame Frisson, c6rka sławnego 
wiła odpowiedzi. Wielki filozof Berg- Sarcey'a, która sama również sprawnie 
son, kt6rego wynurzenia mogły obu- włada piórem, orzekła: "Sądzę, że ża- 
dzić szczególne zainteresowanie, wo- den człowiek uposażony tym samym 
lał zbyć sprawę milczeniem. Tak samo temperamentem i zdolnościami, co po 
uczynili znany polityk i matematyk przednio, nie prowadziłby innego ży- 
Painleve, Herriot i pani Curie-Skło- cia, niż żyjąc po raz pierwszy". 
dowska. Interesująca jest odpowiedź pul- 
Natomiast Poincare pomimo cho- kownika Carnot'a, potomka zamordo- 
roby odpowiedział na pytanie w nastę- wanego prezydenta republiki francu- 
pujący spos6b: "Nie mogę zdać sobie skiej Sadi Carnot'a: Błędem jest mnie- 
sprawy, jak przeżyłbym po raz drugi mać, że my nasze życie prowadzimy. 
moją młodość. W szyscy skłaniają się Przeciwnie, życie nas prowadzi. Nie- 
ku przypuszczeniu, Że urządziliby je podobna uniknąć następstw wychowa- 
lepiej i rozumniej. Rozsądek jednak le- nia dziedzictwa i otoczenia. Starzejąc 
dwie może przyznać rację temu uto- się, odczuwamy wyrzuty sumienia, na- 
pistycznemu poglądowi i powiada ra- wet skruchę. Ale rzadko się zdarza, 
r:zej: w drugiem życiu postęppwali- byśmy minionego życia nie uważali za 
byśmy nie inaczej jak w pierwszem". jedynie możliwe i potrzebne". 


Na 38 osób, które wzięły udział w 
ankiecie 29 odpowiedzialo, Że po raz 
drugi żyłyby tak samo jak pierwszy. 
Tylko dziewięciu niezadowolonych 
chciałoby sobie drugie życie inaczej 
urządzić. 


Co usłyszymy przez 
radjo? 
(Audycje własne Rozgłośni Lwowskiej 
oznaczone drukiem półtłustym.) 
Niedziela, 24 lipCQ 
LWÓW (381). Godz. 9.45-1I.45: Trans. 
z WOlrszawy z Lgo pulku ułanów w AU3U. 
stowie, uroczystości 15-lecia bitwy pod Kre- 
chowcami. - 11.58: Tr...nsmisja sygn...lu czasu 
z Obserwatorjum Astronomicznego w War_ 
szawie, hejnału z Wieży Marjackiej w Kra_ 
kowie. Odczytanie programu na dzień bie- 
żący. 12.10: Tr...ns. z Warszawy. Urz. 
kom. Państw. Instyt. Meteor. 12.15= 
Trans. z Wars.wy. Poranek muzyczny. - 
12.55: Trans. z Warszawy. "Pr...ca kobiety 
a jej m...cierzyństwo" wyg!. dr. Z. Garlicka. 
- 13.10: Tr...ns. z Warszawy. D. c. poranku 
muzycznego. - 14.00: Trans. z Wa.rszawy. 
"Człowiek i Mucha" wygI. dr. Jerzy Szpa- 
kowski. - 14.15: Trans. z W.arszawy. Utwo_ 
ry na harmonię w wyk. Bolesław... BuchaI- 
skiego. - 14.30: Trans. z Warszawy. Odczyt 
rolniczy. "Uprawa kwi...tów trwałych w ma_ 
łych ogródkach", wygI. p. Tadeusz Gogole
- 
ski. - 14.50: Trans. z W...rszawy. Pieśni lu- 
dowe w wyk. Ad...ma Dobosza. 15.05: 
Trans. z W,arszawy. Odczyt rolniczy. "Wvka 
zimowa j...ko dobra najwcześniejsza pasz..... 
wyg!. p. Józef Zdzienicki. - 15.25: Trans. 
z Warszawy. D. c. muzyki. - 15.40: Tr...ns. 
z W,arszawy. Radjotygodnik dla mlodzieżv. 
"Co się dzieje na świecie" wopr. J. Milew_ 
skiego. - 15.53: Trans. z Warszawy. Opo_ 
wiadanie dla dzieci starszych "Nauczyciele 
samowara" wygI. Benedykt Hertz. - 16.05: 
Muzyka z płyt i "Silva Rerum". - 16+5: 
Tr...ns. z Warszawy. "Wiadomości przyjemne 
i pożyteczne" wyg!. inż. Z. Kacprowski. - 
17.00: Trans. z Warszawy. Koncert popołu- 
dniowy w wyk. orkiestry dętej Zaw .Zw. 
Muzyków R. P. pod dyr. Andrzeja Bromke. 
- 18.00: Trans. z Woarszawy. "Przyroda w 
twórczości Dygasińskiego" wygI. dr. Zv_ 
gmunt Szweykowski. - 18.20: Trans. z Cie- 
chocinka. Muzyka t.aneczna w wyk. orko Ka- 
taszka i Koarasińskiego. - W przerwie ko_ 
munikat Zw. Prac. Gmin Wiejskich. 
19.1 s: Rozmaitości. 19.30: Odczytanie 
programu na dzień następny. - 19.35: "Rola 
zdrojowisk w akcji przeciwreumatycznej", 
wyg!. dr. Aleksander Karczyński. - 19.(0: 
Muzyka z płyt gramofonowych. - 20.00: 
Trans. z Wa.rszawy. Koncert popularnv w 
wyk. orko Filharmonji W...rsz. pod dyr. Ka- 
zimierza Wiłkomirskiego. Irena Cywińska- 
Bojanowsb (sopran) i Ludwik Urst
in (a_ 
komp.). - 2C.45: Trans. z W...rszawy. K wa_ 
drans literacki. Mieczysław Nalęcz-Dobro_ 
wolski. Nowela ..Smokin;;". - 21.00: Trans. 
z Warszawy. D. c. koncertu. - 21.50: Wia_ 
domości sportowe. 'Trans. na wszystkie stacje 
P. R. - 21.52: Tr...ns. z Krakow..., Katowic, 
Wilna i Łodzi. Wiadomości sportowe. 
22.00: Trans. z Warszawy. Muzyk... taneczna. 
- 22.40: Trans. z W,a,rszawy. Komunik...tv. 
- 22.45: Tmns. z WOlrszawy. WiadomoŚci 
sportowe. - 22.50-23.30: Trans. z Warsz-a: 
wy. Muzyka taneczna. 


Poniedziałek, 25 linc.... 
LwPW (381). Godz. 11.58: Retr...nsmi- 
sja sygnalu czasu z Obserwatorjum Astrono_ 
micznego w Warszawie, hejnału z Wieży 
Marjackiej w Krakowie. Odczytanie projtra_ 
mu na dzień bieżący. - 12.10: Trans. z War 
szawy. Codzienny Przegląd Prasy Polskiej. - 
12.20: Muzyka z płyt gramofonowych. Pb,ty 
z firmy Kaim i Syn we Lwowie, ul. KO[)er- 
nika II. - 12.40: T,r...ns. z W...rszawy. Urz. 
kom. Państw. Instyt. Meteor. - 12.45: Kol1\.. 
cert z płyt gramofonowych. - 13.25-15.0.0: 
Przerw.... - 15.00: Tr...ns. z Warszawy. Ko_ 
munikat gospodarczy. - 15.10: Muzyka z 
płyt gramofonowych. 15.30: Tr...ns. z 
Woarszawy. Przegląd komunikacyjny. 
15.40: Audycja dla dzieci. Dwa feljeton'Y: I) 
"Przylądek Dobrej Nadzieji", 2) "Paź królo- 
wej", w/g Z. Nowakowskiego wopr. ciod 
Ady. - 15.52: Muzyka z płyt i "Silva Re_ 
rum". - 16.40: Tr...ns. z Warsz...wy. Poga_ 
danka w języku francuskim. Lektor p. Lu- 
cien Roquigny. - 17.00: Tr-ans. z Warsza_ 
wy. Koncc.rt popoludniowy w wyk. małej o.!:_ 
kiestry pod dyr. Kazimierza Wiłkomirskiego. 
- 18.00: Tr...ns. z Kr...kow.... ,.Wodospady 
Niag...ry" wyg!. p. Stefan Jarosz. - 18.20: 
T,r,ans. z W...rszawy. Muzyka lekka.. 
19.15: Rozmaitości. 19.30: O,(lezytanie. 
programu na dzień następ"'y. - 19.35: Tmns. 
z Warszawy. Pmsowy Dziennik Radjowy. - 
19.45: "Psychologj'3 wspólczesnych Niemiec" 
wygI. prof. Edwin ]ędrkiewicz. - 20.00: 
Tr...ns. z Warszawy. Opera z plyt gr...mofo- 
nowych. "Cyrulik Sewilski" Rossiniego. - 
W przerwie opery trans. z Wa,rsz.awy. Dod. 
do Pr...sowego Dziennika Radjowego. 
22.15: Tr...ns. z Woarszawy. Feljeton "Książę 
Reichstadtu" wygI. p. J...nina W...rnecka. - 
22.30: TNns. z Warsz...wy. KomunikOlty. - 
22.35: Trans. z Warsz...wy. Wiadomoki spor_ 
towe. - 22.45-23.30: Tr...ns. z Warszawy.. 
Muzyka taneczn.... 


...--
 


. - - 


-----
		

/DIGCZAS002001_1932_167_0007.djvu

			Nr. 167 


G A Z E T A L W O W S K A z dnia 24 lipca 1932. 


:Str. 1 


Cesarz o papierowem sercu. 


Gabinet, w którym pracował ce- 
sarz Franciszek Józef, przedostatni ce- 
sarz Austrji, rząd republikański pozo- 
stawił z całym pietyzmem w takim sta 
nie. w jakim był za życia zmarłego ce- 
sarza. 
Jest to jeden znajżałośniejszych 
pokoi, jakie zna Burg wiedeński i pa- 
łac w Schonbrunnie. Pomyślmy tylko: 
Biurko, puste i nudne jak biurko u- 
rzędnika, bez żadnych drobiazgów o- 
sobliwych, bez niczego niepotrzebne- 
go. Cztery etażerki pelne pożółkłych 
aktów, cztery czerwonym brokatem 
obite fotele, mała kanapka i stolik ob- 
szyty bez szuflady. 
I więcej nic. \'7 szystko złocone, 

ztywne, jakby nowe, nigdy me uzy- 
wane. Gdzie jest jakaś szafka, w której 
stary cesarz chowałby przedmioty nie 
wszystkim dostępne, przedmioty oso- 
bistego użytku? Gdzie są ulubione 
drobiazgi, człowieka, kt6ry w tym po- 
koju przeżył przecież dobrych kilka- 
dziesiąt lat? 
Gdzie jest w tym żałosnym pokoju 
dusza zmarłego cesarza? 
O. dusza zmarłego jest święta. Wy- 
pelnia on cały pokój i znajduje w nim 
wszystko, co lubila za życia: są tu 
przecie cztery wypełnione aktami pół- 
ki, jest gruba obsadka, są dwa różno- 
kolorowe ołówki i olbrzymi kałamarz. 
Dusza Franciszka Józefa żywiła się 
przez cały czas swego bytowania na 
ziemi tylko aktami, a gasila pragnienie 


Kpt. Orliński poleciał 
po raz drugi do Zurychu. 
Kpt. Bolesław Orliński, który 
przed kilku dniami uległ wypadkowi 
pod Bialaczowem w drodze n:l. mee- 
ting lotniczy do Zurychu, nie zanie- 
chał postanowienia wzięcia udziału w 
tych zawodach i w dniu 2 I bm. wy- 
leciał w drogę po raz drugi na apara- 
cie P. 8. Aparat ten zgloszony był 
.również, jako jeden z trzech polskich 
samolotów, do zawodów w Zurychu. 
W dniu 22 bm. o godz. I I-tej kpt. 
'Orliński wystartował z Wiednia w 
,dalszą drogę. Kpt. Bajan znajduje się 
już w Zurychu. 
Ponadto przybyli do Zurychu mjr. 
dyp!. Bohdan Kwieciński, kt6ry z ra- 
mienia Aeroklubu Rzeczypospolitej 
Polskiej weźmie udział' w jury, oraz 
dyrektor Państwowych Zakładów Lot 
niczych, inż. Rumbowicz. 
Oficjalne Otwarcie zawod6w od- 
było się w dniu 22 bm., właściwe kon- 
kurencje za5 zaczną się w dniu 23 bm. 
.rano. 


atramentem. Franciszek J6zef - wzo- 
rowy urzędnik, jak sam siebie nazy- 
wal - nie czytywał książek - czyty- 
wał akta. 
Nie pisywal list6w prywatnych - 
pisywał tylko or<;dzia i rozporządze- 
nia. Pocóż wzorowemu urzędnikowi 
książki, obrazy, pocóż mu te wszyst- 
kie niepotrzebne drobiazgi, tak po- 
trzebne dla ludzi, którzy mają inną 


dusz<;, te wszystkie graciki, które zbie- 
rają się przez cały ciąg życia przy czło 
wieku i towarzyszą mu aż do śmierci? 
Urzędnik potrzebuje pióra i atramen- 
tu, dwukolorowych ołówków i aktów. 
To mu wystarczy. 
Tak nie rozumiejąc życia i jego ra- 
doŚci, nie rozumiejąc wygody i przy- 
jemności w pracy, żywiąc się pożółk- 
łym papierem i rudym (cesarska spe- 
cjalność) atramentem, nie rozumiejąc 
świata żyl i umarł ten człowiek o pa- 
pierowem sercu i inkaustowej krwi. 


Zasiłki dla bezrobotnych na terenie województw 
stanisławowskiego i tarnopolskiego. 


W myśl par. 1. rozporządzenia mi- 
nistra pracy i opieki społecznej z dni:ł 
2 lipca 1932 r. (Dz. U. R. P. Nr. 58 
poz. 556) Zarząd Obwodowy Fundu- 
szu Bezrobocia w Stanislawowie poda- 
je do wiadomości, iż do przyjmowania 
zgłoszeń bezrobotnych prawa do zasił- 
ków na terenie jcgo działalności wla- 
ściwemi są: 
I) na terenic Województwa stani- 
sławowskiego: Państwowy Urząd Po- 
średnictwa Pracy w 5tanislawowie dla 
bezrobotnych zamieszkałych w mie- 
kie i powiecie stanisławowskim, zaś 
dla bezrobotnych pozostałych zamie- 
szkalych w pozostałych powiatach Wo 
jewództwa stanisławowskiego, wszyst- 
kie Tymczasowe Wydziały Powiatowe 


oraz Urzędy miejskie w Stryju, Sko- 
lem, Bolechowie, Rozdole, Rożniato- 
wie, Dolinie, Zurawnie i Urzędy gmin 
ne w Mizuniu Starym i Synowódzku 
Wyżnem, na których terenie bez robo t 
ny zamieszkuje przynajmniej 3 tygod- 
me; 
2) na terenie Wojew6dztwa Tarno- 
polskiego: Państwowy Urząd Pośred- 
nictwa Pracy w Tarnopolu dla bezro- 
botnych zamieszkałych w mieście i po 
wiecie tarnopolskim, zaś dla bezrobot- 
nych zamieszkałych w pozostałych po- 
wiatach Wojew6dztwa tarnopolskiego, 
wszystkie Tymczasowe Wydziały Po- 
wiatowe na których terenie bezrobot- 
ny zamieszkuje przynajmniej 3 tygod- 
nIe. 


Dalsze dzieju 
Już od kilku dni Gorgonowa nie 
przebywa więcej w szpitalu więzien- 
nym. Umieszczono ją w celi wraz z 
kobietami, pozostającemi w areszcie 
śledczym pod zarzutem zbrodni anty- 
państwowych. 
\'7 czoraj w godzinach rannych 
koncypjent adw. Axera, obrońcy Gor 
gonowcj, uzyskał z nią widzenie i za- 
komunikował jej decyzję Sądu Naj- 
wyższego, uchylającą wyrok śmierci. 
Gorgonowa przyjęła tę wiadomość ze 
łzami w oczach i dalej zapewniala o 
swej niewinności. 
J ak donosi prasa poranna, oskar- 
ienie przcd sądem przysięgłych w Kra 
kowie, do którego sprawa została 
przekazana, popierać będzie nadal do- 
tychczasowy prokurator lwowski La- 
niewski. Jest to proceduralnie do- 
puszczalne, gdyż w razie zniesienia 
jakiegoś wyroku przez Sąd Najwyż- 


sprawy Gorgonowej. 
szy, tylko sklad osobowy trybunału 
drugiego nie mOŻe być identyczny ze 

kładem, który rozpatrywał spraw
 
I. Instancji. - Osoba prokuratora nie 
wchodzi w tym wypadku w r:łchubę. 
Prokurator bowiem jest zależny 
wprost od ministra sprawiedliwości, 
jako pierwszego prokuratora w Pań- 
stwie i ten może polecić któremukol- 
wiek z podległych mu prokurator6w 
wystąpienie w procesie w charakterze 
oskarżyciela publicznego. 
W związku z powyższem należy 
nadmienić, że architekt Zaremba prze 
nosi się obecnie na stałe do Warsza- 
wy, gdzie otrzymał zam6wienia na ja- 
kieś większe roboty budowlane. Wy- 
jeżdża on wraz z córeczką Gorgono- 
wej Romusią i synem Stanisławem, 
który czasowo odbywa podr6ż kaja- 
kową po Polsce. 


Co i jak je 
Francuzi odżywiają się naog6ł dobrze 
i menu codzicnne przeciętnego. średnio upo- 
sażonego pracownika, a nawet .robotnika jest 
bardzo obfitc. 


Francuz. 


przeciętny 
I 
I 


Obliczeni-ł st-łtystyczne ministerstwa hi- 
gjeny, oraz ministerstwa pracy, j-łk r6wnież 
poszczeg61ne -łnkiety, dały duży materjał w 
tym kierunku. Jak wynika z obliczeń, t. zw. 


Ettingera 


BALSAM NA 
ODCISKI 


usuwa radykalnie bez bolu uporczywe 
nagniotki i zgrubiałe naskórki. 
Skład i wyrób: 
APTEKA M.. ETTrNBERA 
LWÓW, PLAC GOŁUCHOWSKlCH. 


przeciętny Francuz spożywa przeciętnie 100 
gr-łmów śle cZ-łsie wy:żej 
oznaczonym. W mlędzycz-łsle możn-ł obej_ 
rzeć przedmioty wymienione n-ł sprzed-łż. 
Sąd grodzki. 4454 
Gorlice, dnia 18 lipca 1932. 
E. 1813131. Dnia"lo sierpni-ł 193.2 sprze- 
daną zostanie realnosc Iwh. 626 gmmy R,:- 
man6w oceniona n-ł 12.967 zł, 15 g,r, Naj- 
niższa 
ferta, poniżej kt6rej sprzedaż nie 
nastąpi, wynosi 6761 zl. 37 p. 44 6 7 
Sąd grodzki. 
Ryman6w, dnia 8 czerwca 193 2 . 
XVI. E. 4373/27. Uchwala sprostowaw- 
'(;za. W Nrze 135 opuszczono rok 193,2. przy 
oznaczeniu daty licyt-łcji 21 wrzesnl-ł, 
 
godz. 10 w sali XVI tut, Sądu - realno;cl 
whl. II. Dz. gm. m. Lwow-ł: 579, 232, 139 6 , 
.1397. 3 8 4 8 
Sąd grodzki miejski, Oddział XVI. 
Lw6w, dni-ł 19 lipc-ł 1932, 
E. 1872/32. Dnia 5 września I
32 o };O- 
-<łzinie 9 rano odbędzie się w tutejszym Są- 
dzie biuro Nr. 9 egzekucyjna sprzedaż pr
.ez 
publiczną licyt-łcję realności obj. lwh.. 116?, 
gm. kat. Liptrik zobowiąz-łnych }-łna 
 IW!I 
..oleQrczyk6w po połowie włQSnej, obeJmują- 


li.-. 


- 


cej grunt o obszarze 460 sążni kw., na kt6- 
rym stoi dom murowany jednopiętrowy 
częściowo wykończony nowy z podd-łszem 
oraz studnią. Wartość szacunkowa wynosi 
57.184 zl. Najniższa oferta, poniżej kt6rcJ 
sprzedaż nie może dojść do skutku, wynosi 
28.592 zł. Wadjum wynosi 5.718 zł. 40 gr. 
W-łrunki licytacji są do przejrzenia w Sekre- 
. tarjacie biuro Nr. 9 w godzinach urzędo- 
wych. 4465 
Sad grodzki, Oddział IV. 
Biała. dnia 6 lipca 1932. 
E. 454131. Dnia 30 sierpnia 1932, godzi- 
na 10 odbędzie się w Muszynie licyt-łcia 
22/100 części realności lwh. 846 gm. Muszy- 
na Dawida Weissa własnych. Najniższa oferta 
330 zł. 4166 
Sąd grodzki. 
Muszyna, dnia 20 kwietnia 1932. 
E. 2465/31. F4iykt licytacyjny. Dni-ł 28 
września 1932 o godzinie 10 przedpołudniem 
odbfidzie si£. w tutejszym Sądzie licytacj-ł re- 
alności Dmytra i Paraski Skrehuńc6w, skła- 
dającej się z pgrt. llkat. 1078/1, 1079/1, 
10 7 6 /5> 10 75/3, 887/I i 89011 gm. kat. StoP- 
cZ-łt6w 
ra
 z .przyn-łleżnościami, t, j. za- 
budow-łnlaml gospod., drzewost-łnem i sta_ 
wem. Cena szacunkow-ł 834 8 zl., n-łjniższa 
of
rta. 5564 zl.. 14 gr., poniżej kt6rej sprze- 
daz me nastąpI.. A47 0 
. Sąd grodzki, Oddział IV. 
Jabłon6w, dni-ł 9 lipca 1932. 
E. 5 0 3.5/F' Edykt.. pnia 25 sierpnia 
1932, g
dzrna. II odbędzJe Się W podpisanym 
Sądzie hcytacJa 65/ 168 , 1112 I 1/28 części re_ 
alności whl. 148 gm. Brzeż-łny Mozesa Bili- 
?;,a i tow. W-łrtość szacunkow-ł 1481 zl. 55 gr. 
Najniższa oferta 74 0 zl. 78 gr. 4469 
Sąd grodzki. 
Brzeżany. 18 sierpnia 1932. 


J .... 


E. 1574129. Edykt. Dnia 12 wrzeŚnia 
1932 odbędzie się w podpisanym Sądzie o 
godzinie 8 rano w biurze Nr. 35 licytacja 
42/288 części i 6/24 części realności obj. whl. 
560, 512. 9 gm. Zołn6wka. Woartość SZ-łcun- 
kowa 2785.98 zł. Najniższa oferta 1857.
2 
zł. Prawa, kt6reby tę licytację czyniłl nie- 
dopuszczalną, należy zgłosić w podpisanym 
Sądzie najp6źniej na terminie licytacyjnym 
przed rozpoczęciem licyt-łcji, gdyż inaczej 
nie mogłyby być obchodzone przeciw na- 
bywcy w dobrej wierze. 4468 
Sąd grodzki. 
Brzeżany, 20 lipca 1932. 


UPADŁOśCI. 
I. S-ł 32/32. Edytk ugodowy. Otwarto 
postępowanie ugodowe do majątku Mozesa 
Zellera, kupc-ł w Komańczy. KomiS-łrzem 
ugodowym s. s. o. Gustaw Bernh-łut, Za- 
rządca ugodowy Mendel Lieber, blacharz w 
Komańczy. Audjencja ugodowa w tut. Są- 
dzie biuro Nr. 6 dnia 22 sierpnia 1932, godz. 
10.30 przedpołudniem. 4464 
Sąd okręgowy, Wydział I. 
S-łnok, dnia 12 lipc-ł 1932. 
I. Sa 37/32/2. Edykt ugodowy. Otwarcie 
postępow-łni-ł ugodowego do majątku dluż- 
nik6w J6zefa Blumenstein-ł i Lory Blumen- 
stein, kupc6w w Skałacie. Komis-łrz ugodo-- 
wy Joachim Polityło, sędzia Sądu grodzkiego 
w Skałacie. z-łrządC-ł ugodowy Dr. Jan Czer- 
luncz-łkiewicz, -łdwok-ł-t w Skał-łcie. Audjencja 
do zaw-łrcio. ugody odbędzie się w Sądue 
grodzkim w Sk-łłacie dnia 23_ sierpnia I'n2, 
o godzinie 10 przedpołudniem. Do tegoż 
Sądu grodzkiego należy zglosić $we wierzy- 
telności choćby o nie sp6r był w toku do 
dnia 21 sierpni-ł 1932. 4474 
Sąd okręgowy, Wydzi-łł 1. 
T-łrnopol, dni-ł 14 lipca 1932. 


, ___
u
 


S. 5/31. Wyznaczenie dodatkowej au_ 
djencji rozpoznawczej. Sprawa konkursowa 
do majątku Mojżesm Seidm-łna w Ser-łfiń- 
cach. Do rozpoznania dod-łtkowo zgłoszo_ 
nych i do dni-ł audjencji zgłosić się m-łją- 
cych pretensyj wyzn-łcza się -łudjencję n-ł 7 
wrześni-ł 1932, godzin-ł I I, biuro Nr. 73 w 
tut. Sądzie. . 4473 
Sąd okręgowy, Wydzi-łl I. 2. 
Kołomyja, dni-ł 6 lipca 1932. 
S. 9/31. Spraw-ł konkursow-ł do m-łiąt- 
ku firmy Samson Heller i Synowie, mecha- 
niczna tk-łlnia i -łpreturo. w Kołomyi i oso- 
biście odpowiedzialnego sp6lnik-ł Lipmana 
Hellera w Kołomyi. Do rozpoznania zglo- 
szonych i do dni-ł audjencji zgłosić się ma_ 
jących pretensyj WYZMCZQ się dod-łtkową 
o.udjencję rozpoznawczą na dzień 23 sierpnia 
1932, godzina 10, Nr. 73 w tut. Sądzie. 
Sąd okręgowy. 4472 
Kołomyj-ł, dni-ł 28 czerWC-ł 1932. 
Sa 5/32. utwierdZ-ł się układ dłużniczki 
Zofji Fernb.ach w Kołomyi z jej wierzycie- 
la.mi na audjcncji 7 mMC-ł 1932 zawarty. 
Sąd okręgowy. 
Kolomyja, 6 lipca 1932. 4471 


ROZMAITE OBWIESZCZENIA. 
II hd. 414/30. UchW-łła. W sporze :&nku 
Dyskontowego Warszawskiego contr-ł Zy- 
gmunt Weissglas o 6.500 dolarów zgodnie z 
wnioskiem strony powodowej ustanawia si.. 
dla nieznanego z miejsc-ł pobytu Zygmunta 
Weissgl;łS8 kuco.tor-ł w osobie 'Dr. Oswalda 
Pinskero., kt6ry go ZQstępoW-łĆ będzie -łŻ - do 
CZQ9U, gdy pozw-łny sam się zgłosi lub innego 
pelnomocnika nie ustanowi. 4462- 
Sąd okręgowy, Wydział II, handlowy. . 
Lw6w, 30 maja 1932.
		

/DIGCZAS002001_1932_167_0008.djvu

			Str. 8 


GAZ E T A L W O W SKA z dnia 24 lipca 1932. 


Nr. 167 


o zwrot odsetek bez- 
pra wnie pobranych 
przez Kasy Chorych. 
w związku z orzeczeniem N. T. A. w 

prawie bezprawnie pobieranych w ciągu sze- 
regu lat przez Kasy Chorych odsetek za zwło_ 
kę, wyłania się kwest ja zwrotu niesłusznie 
pobranych sum w wysokości kilkunastu mi- 
Ijonów zł" stanowiących różnicę między od- 
setkami w wysokości 6 proc., do pobierania 
których Kasy Chorych miały prawo, a od- 
setkami w wysokości 24 proc., które pobie- 
raly. 
Centralny Związek Przemysłu Polskiego 
zwróci! się do Ministerstwa Pracy i Opieki 
Spolecznej z prośbą o wydanie zarzącfzed, 
mających na celu zarówno wyrównanie tych 
,zkód, jak uchronienie na przyszlość życia 
gospodarczego przed tego rodzaju niesłuszne- 
mi obciążeniami. Niezależnie od tego, że stro_ 
ny poszczególnych przedsiębiorstw będą nie- 
wątpliwie wszczęte starania, celem otrzyma- 
nia zwrotu nadpłaconych sum. Zasady praw. 
ne, na których należy oprzeć te starani,a zo- 
staly obszernie sformułowane przez Centralny 
Związek Przemysłu Polskiego w okólniku, 
skierowanym do zrzeszonych organizacyj. 
Między innemi, jeżeli idzie o zagadnienie, czy 
przed skierowiIQwoń lrqk,nóq i pa(h uluwa 
znany I niezastqpionv od '/2 wieku 
SUDO&łY

 


fABRYKA